czwartek, 18 stycznia 2018

PRALINY
z czekolady mlecznej
z nadzieniem arachidowym - Magnetic


W okresie przedświątecznym w Biedronce pojawiło się parę nowości od firmy Magnetic. Jedną z nich były praliny z czekolady mlecznej w różnych wariantach smakowych. U mnie dzisiaj z nadzieniem arachidowym. 


Czekolada mocno mleczna, bardzo słodka, błyszcząca. Szybko rozpływa się na języku. Znacznie lepsza jakościowo, niż niejedne praliny droższych firm. Za te 100 gramów zapłaciłam tylko 1.99 złotych w promocji, a ogólnie kosztowały 2.99 pln. 


Nadzienie? Producent zapowiada, że będzie orzechowo. Pralinki wypełnione mają być nadzieniem arachidowym. O ile czekolada mleczna mi tutaj smakuje, tak nadzienie - niezbyt. Orzechy to wyczułam dopiero pod koniec, bo na początku poczułam SÓL. Tak, w moich odczuciach środek pralinek jest słono-mdły, a później dopiero lekko orzechowy. Spodziewałam się jednak bardziej intensywnego, orzechowego nadzienia. I troszkę się rozczarowałam. 


Polecam jednak sięgnąć po wariant truskawki i sernika(?), gdyż ten miał o wiele ciekawszy i intensywny smak :)

niedziela, 14 stycznia 2018

Maryland cookies
Minis CHOC CHIP


Maryland to jedne z popularniejszych ciastek dostępnych w Wielkiej Brytanii. Są one w różnych wariantach smakowych - czekoladowe, podwójnie czekoladowe, z orzechami laskowymi. Są w wersji oryginalnej, jak nasze pieguski, w wersji mini, soft baked czy w wersji "Thin". Ja dzisiaj przychodzę do Was z klasyczną wersją ciastek, jednak w formie MINI.  


Ciastka Maryland Choc chip to nic innego, jak kruche ciasteczka z kawałkami czekolady. Nie wiem, czy w sprzedaży są jeszcze pieguski, ale to właśnie one przyszły mi do głowy odrazu, jak zobaczyłam ciastka Maryland. Ja skusiłam się na zakup paczki, gdzie było kilka mniejszych opakowań. W sam raz -> NA RAZ. Akurat jak najdzie Was nagła ochota na słodkie, kruche ciasteczka. Ja miewam takie momenty. 


Zapach ciastek jest przyjemny, słodki i maślany. Ciastka są zdecydowanie większe, niż się spodziewałam - myślałam, że będą to serio miniaturki! A są to ciastka wielkości może połowy standardowych piegusków? Może 1/3? :)

Ich struktura jest taka, jaką chciałam, aby miały. Kruche, twarde, a w smaku słodkie, maślane. Pozostawiające pyłek na palcach i okruszki w miejscu, gdzie leżały. Ale to w końcu kruche ciastko :) Niestety czekolada bardzo słabo wyczuwalna, nie ma tych groszków czekoladowych jakoś dużo. W każdym razie, posmak czekolady jest. Fajnie je popijać gorącą kawą! :)

czwartek, 11 stycznia 2018

NATURE VALLEY
CRUNCHY CANADIAN MAPLE SYRUP


Będąc kilka lat temu w Anglii, skusiłam się na owsiane batony firmy Nature Valley. Wówczas było dość mało wariantów smakowych i z tego co pamiętam, to wzięłam wersję Oats&Honey. W tym roku postanowiłam wrócić do tego batona, ale w różnych jego wydaniach. 

Dzisiaj przejdę do klasycznej wersji batonów, czyli do batoników zbożowych z pełnoziarnistych płatków owsianych z dodatkiem kanadyjskiego syropu klonowego. Ta wersja batonów jest również we wcześniej wspomniany wariancie smakowym miód + pełnoziarniste płatki owsiane oraz pełnoziarniste płatki owsiane + dodatek ciemnej czekolady w postaci wiórków. 


SKŁAD: płatki owsiane pełnoziarniste (59%), cukier, olej słonecznikowy, kanadyjski syrop klonowy (2%), miód, sól, melasa, emulgator: lecytyna słonecznikowa, substancja spulchniajaca: wodorowęglan sodu, naturalny aromat. 

Opakowanie zawiera 42 gramy produktu, które dostarczają, razem - 192 kalorie. Informacja dla osób, które zwracają uwagę na liczbę spożywanych kalorii. 


Bardzo ładna szata graficzna, lekko matowe, solidne opakowanie. Przyznajcie, że na pierwszy rzut oka wygląda na produkt 'zdrowy' :). 


W środku znajdziemy dwa ciastka - batony zbożowe. Ich zapach jest typowy dla owsianych ciastek. Zbożowy, a przy tym przyjemnie słodki. Batony w konsystencji są twarde, suche, łatwo się kruszą. Jednak wcale nie są tak kruche, gdy próbujemy je ugryźć. To przyjemnie chrupiący, świeży baton. No, dla mnie takie ciastko bardziej. W smaku wyraźnie czuć płatki owsiane. Nawet wyraźnie je widać, jeżeli się przyjrzymy. Baton jest również słodki, ale nie jest to przesadzona słodycz. Czuć tutaj syrop klonowy, jego fajny, wyróżniający się posmak. Moim zdaniem, jest to bardzo fajna przekąska zarówno jako dodatek do np. drugiego śniadania, podwieczorku, czy jako coś szybkiego do przekąszenia podczas zakupów, wycieczki, jazdy samochodem - ale tutaj uważajcie na spadające okruszki! :) 
I nie polecam jeść w łóżku, jeżeli nie chcecie spać razem z resztkami batona :D

sobota, 6 stycznia 2018

MASŁO Z MIGDAŁÓW
KruKam.pl

Ostatnio recenzowałam pastę sezamową firmy KruKam, która prawdopodobnie trafiła do mnie wadliwa i otrzymała bardzo niską recenzję. Producent jednak poprosił o kontakt i dostałam nowy słoik Tahini. Ale dzisiaj skupię się na kolejnym maśle od Krukam, które zostało wyprodukowane z samych migdałów. 


Słoik zawiera 250 gramów masła, które w środku nie zawiera niczego, poza zmielonymi migdałami. Moim zdaniem warto kupować częściej masła z migdałów, orzechów laskowych czy z orzechów nerkowca, gdyż te orzechy mają znacznie więcej wartości odżywczych, niż fistaszki. Na ten przykład, migdały są bogate w magnez!


Po otwarciu słoika byłam zaskoczona, gdyż masło było tylko po jednej stronie słoika. Tak, jakby słoik leżał, a zanim go otworzyłam po zakupie, stał w szafce spory czas :) Nie spotkałam się tutaj też z dużą ilością oleju, przez co wymieszanie masła sprawiło mi trochę trudu, ale oczywiście jak przy każdym maśle, udało się wszystko połączyć w jednolitą masę.


Masło okazało się być bardzo gęste. Trochę suche, takie tępe. Nigdy jeszcze nie miałam tak gęstego masła z migdałów. Przeważnie były one bardziej płynne. Szkoda, bo w zasadzie to wolę taką konsystencję. Na ten przykład, masło z migdałów od Maslove, ma konsystencję idealną! :) Ale najważniejszy jest smak! Jak tutaj to wyglądało?


Masło miało przyjemny, migdałowy zapach. Nie intensywny, delikatny. W smaku? Poprzez konsystencję, bardzo lepiące, ale również przyjemne, słodkie. Brak goryczy, czuję dobrej jakości migdał. Masło zostało zmielone tak, że nie ma tutaj żadnych crunchy niespodzianek. Jest jednolite, słodkie, bardzo smaczne! Jedyny minus - konsystencja, bo ciężko je rozprowadzić np. na omlecie czy na waflach. Może w owsiance, pod wpływem ciepła się rozpuści? Muszę to sprawdzić! 


Nie mniej jednak, smakowo wypadło bardzo, bardzo dobrze. I jeżeli lubicie masło z migdałów, konsystencja Wam nie przeszkadza, to - polecam. Cena takiego słoika to 16 złotych w sklepie KruKam.

czwartek, 4 stycznia 2018

NUTWHEY
PEANUT choco
ALLNUTRITION

NUTWHEY jest to seria kremów, które powstają na bazie orzechów oraz białka. Jest to produkt firmy ALLNUTRITION, która w swoim asortymencie ma nie tylko odżywki i wspomagacze dla sportowców, ale również witaminy, sosy zero kalorii, słodycze czy właśnie kremy. Ja już raz miałam krem z białą czekoladą z tej serii, a ostatnio robiąc małe zamówienie, skusiłam się na ten czekoladowy NUTWHEY, którego bazą są orzeszki ziemne. Chciałam wersję z orzechami laskowymi, ale to jest cud, aby natrafić na jej dostępność. 


Pudełko zawiera 500 gramów czekoladowego kremu. Nie zawiera dodatku cukru(podobno..a ksylitol?), ani oleju palmowego. W dodatku jest bogaty w białko, a to za sprawą nie tylko WPC, ale pamiętajmy, że orzeszki ziemne również, poza tłuszczem, zawierają białko. 

SKŁAD: 52% orzeszki ziemne, substancja słodząca: ksylitol, odtłuszczone kakao, koncentrat białek serwatkowych WPC 80%[mleko], substancja słodzące: erytrytol, gilkozydy stewiolowe; aromat.


Po zdjęciu nakrętki oraz wieczka, spotkałam w środku krem o bardzo ciemno-brązowym kolorze. W dodatku, wierzch kremu miał wydzieloną dużą ilość oleju, którą trzeba było wymieszać, aby wszystko połączyło się w jedną całość. Nie będę kłamać, nieźle się z tym ubrudziłam i umordowałam. Nie pamiętam, aby jakiś krem był tak zbity, że wymieszanie go było by tak ciężkie! Ale wygrałam walkę i otrzymałam ..piękny, błyszczący, gęsty krem. Zapach mocno czekoladowy, słodki. Orzechów w zapachu nie czuć, przewagę wzięło kakao i słodzik. No, pachniało mi bardzo Nutellą. Konsystencja była zbliżona bardziej do masła orzechowego, niż do słynnego, czekoladowego kremu. Była lejąca, ale bardzo gęsta. Sprawia wrażenie 'ciężkiej'. 


W smaku, tak w zapachu, główną rolę gra kakao. A wręcz dla mnie czekolada! Z takim lekko budyniowo-czekoladowym posmakiem. Tak mi się dziwnie kojarzy. No i z Nutellą. Naprawdę, czuć tutaj i orzechowy, delikatny posmak, i intensywność czekolady. Poza tym, całość bardzo słodka, zlepiająca nasze usta. Ale ..pyszna! Ten krem zdecydowanie podbił moje kubki smakowe, a z racji, iż ma całkiem fajny skład, niską zawartość cukru - chętnie kupię kolejne opakowanie, gdy to zniknie. A zniknie ..szybko :) 

Cena to trochę minus, bo koszt tego kremu to 39.99 pln. I trzeba liczyć się z kosztami przesyłki. Ja kupiłam na stronie sfd :)

Są jacyś chętni na słodyczową/przekąskową wymiankę? Mam parę rzeczy z Wielkiej Brytanii :) 

wtorek, 2 stycznia 2018

CRUNCHY FRIES
EXTREME HEAT
TGI FRIDAYS 

T.G.I FRIDAYS jest to Amerykańska sieć restauracji, w których możemy dostać dania niskie w węglowodany czy tłuszcz. Tak przynajmniej mówi wikipedia, bo szczerze, osobiście nie słyszałam o tej sieciówce. Nie mniej jednak, przekąskę tę znalazłam właśnie na dziale z Amerykańskimi przekąskami/słodyczami w Tesco. Co prawda w Wielkiej Brytanii, ale jeżeli mieszkacie w większym mieście i macie duże Tesco myślę, że możecie się rozejrzeć. 

A czym są CRUNCHY FRIES? 

Jest to oczywiście przekąska, w głównej mierze składająca się z kukurydzy czy mąki sojowej. Wersja extremalnie ostra.  W dodatku chrupki nie są smażone na oleju, a są pieczone. W takiej paczce, która ma lekko ponad 40 gramów, znajduje się 180 kalorii. Poza tym bardzo niska zawartość tłuszczu i cukrów. Co jest jeszcze ciekawe? Jest to produkt bezglutenowy. 

Chrupki, po otworzeniu paczki, bardzo przypominały z wyglądu nasze Polskie cheetos o smaku ketchupu. Smak mojego dzieciństwa! Teraz preferuję serowe :)
Zapach przyjemny, raczej bardziej słodko-paprykowy, aniżeli ostry. Kolor chrupek był delikatny, ot, jak wcześniej wspominane cheetos'y. 


Proste, długie. Sporo połamanych, ale to już wina transportu. Ich struktura typowa dla kukurydzianych przekąsek. 'Świeże' i chrupiące. Nie zgrzytały, nie były wilgotne. Czyli opakowanie było bardzo szczelnie zamknięte. A smak? No tak, tutaj producent ostrzega nas, że będzie ostro. Pierwszy kęs i wyczuwam paprykowy posmak. Słodki. Przyjemny. Chcę sięgnąć po więcej. Dopiero po przełknięciu czuję lekką pikanterię. Fajnie zaczyna piec. Ale szczerze? Nie na tyle, by chcieć popić, by przestać na moment, by czymś zagryźć. Fajne, ostro-słodkie chrupacze. Ale nic ekstremalnie ostrego w nich nie było. I to mi trochę sprawiło zawód, bo spodziewałam się czegoś naprawdę ostrego, tak ostrego, że będę zionąć ogniem. No, niestety :) Ale chętnie bym po nie sięgnęła raz jeszcze, a co. Tylko taniej, bo taka mała paczka kosztuje koło 5 złotych w przeliczeniu. Widziałam, że na stronach z amerykańskimi słodyczami możecie je dostać. Ale lepiej iść i kupić cheetos'y :)

sobota, 30 grudnia 2017

KRUKAM
Pasta sezamowa Tahini

Z tahini miałam do czynienia już niejednokrotnie. Testowałam wiele firm, a w tym słynną Primavikę, Ostrovit czy pewną czeską firmę(najlepsze!). Ostatnio robiąc zamówienie w sklepie Krukam, zdecydowałam się na ich pastę sezamową.


Słoik mieści w sobie 300 gramów pasty za cenę 9.99 zł. Moim zdaniem jest to całkiem przystępna cena, jak za tę ilość. Fajne, proste słoiczki. Ładne etykiety, przejrzyste. I skład - 100 % ziarna sezamu. 

Czego ja oczekuję w paście sezamowej? Fajnej, oleistej konsystencji, braku goryczki. Jak firma Krukam sobie z tym poradziła?
Konsystencja bardzo na plus! Nie było nadto oddzielonego oleju, przez co bardzo szybko i łatwo wymieszałam produkt. Fajnie spływa z noża/łyżeczki. Ma jednolitą konsystencję i jasny kolor. Póki co, wszystko na plus. A co jest najważniejsze? Oczywiście, smak :)


Tutaj niestety, ale o ile konsystencja idealna, tak smak - gorzka, bardzo gorzka pasta. Miałam wrażenie jakby była zjełczała, smakowała niczym cement i piasek z dodatkiem wilgoci. Naprawdę, jakby zawartość słoika była zepsuta. Po zjedzeniu zostawał również mocno gorzkawy posmak. Nie wiem, być może nawet z odrobiną pleśni? 


Czy Wy również mieliście złe doświadczenia z pastą sezamową tej firmy? U mnie bardzo fajnie sprawdza się masło z orzechów laskowych, a więc zamawiając zapas, skusiłam się na tahini i tutaj wielkie rozczarowanie. Dodatkowo, w tej przesyłce miałam również kupione masło migdałowe, z którym też mam małe problemy. 

Podzielcie się ze mną proszę Waszymi odczuciami z produktami firmy Krukam! :) Może to mi się trafiły wadliwe słoiki. Ten niestety, wylądował w koszu na śmieci. 

piątek, 29 grudnia 2017

POPCORN mushroom-shaped
MATURED CHEDDAR AND JALAPENO

Jestem osobą, która zalicza się do chrupaczy. Uwielbiam wszelkiego rodzaju słone przekąski, chociaż do najzdrowszych nie należą. Tak czy inaczej - ciągle szukam czegoś nowego. I w ten sposób znalazłam nowość, a mianowicie popcorn o smaku sera cheddar oraz papryczki jalapeno. Dostępne w Netto podczas akcji promocyjnej firmy Premieur. 


Gramatura opakowania to 75 gramów popcornu. Szczerze, to wydaje się znacznie więcej. Paczka jest spora, ale wiadomo, popcorn to 'lekka' przekąska. 

SKŁAD: 62% prażone ziarno kukurydzy, olej słonecznikowy, 11% ser Cheddar dojrzewający w proszku (mleko), sól, słodka serwatka w proszku (z mleka), maltodekstryna, skrobia modyfikowana kukurydziana, 0,5% ekstrakt z papryki jalapeno.  

Skład nie jest idealny, mamy tutaj skrobie, serwatkę, sól, olej, ale moim zdaniem i tak jest to znacznie lepsza alternatywa dla tradycyjnych chipsów czy słonych krakersów. Nawet zdrowsze niż niejedne batony musli czy ciastka owsiane. Ja osobiście wolę sięgać po takie przekąski.Chociaż wiadomo, że popcorn to najlepiej samemu zrobić, na oleju kokosowym.
Ale jak to smakuje? Popcorn z paczki? Czy nie będzie czerstwy, gumowy? Słony? Tłusty?


Po otworzeniu paczki poczułam intensywny zapach sera. Trochę tłustawy i lekko piekący w nos. Serowy, ale po zapachu poczułam, że również może być to coś ostrego. 
Popcorn ma fajny kształt. Zbliżone do siebie kształtem okrągłe 'kulki'. W końcu podobno w kształcie grzybków? W zasadzie coś w tym jest, przypomina takie małe pieczarki, albo móżdżki :)


Konsystencja? Fajnie chrupie, świeżo. Nie jest to zwietrzały produkt, popcorn zdecydowanie nie jest gumowy, nie skrzypi między zębami. W smaku? Pierwsze co czuję -> serowy smak. Intensywny! Po pierwszym kęsie nie czuję nic ostrego. Ale już następne ziarna i ..pali! Okazuje się, że te 0,5% ekstraktu z papryczki jalapeno jest bardzo mocno wyczuwalne. Po zjedzeniu połowy paczki moje usta płonęły, były całe czerwone. A co kilka kęsów musiałam popijać wodą. Ja bardzo lubię ostre smaki, a więc ten popcorn skradł moje podniebienie. Już kupiłam kolejne opakowania! :) Świetnie sprawdziło się połączenie sera oraz ostrej papryczki. To zdecydowanie mój smak. I ta intensywność, głębia smaku!


Paczka tego popcornu to około 4 złotych. Dostępne są również inne smaki np. kozi ser i czarny pieprz. Chyba muszę również kupić i spróbować. Szukajcie tego popcornu w swoich Netto, polecam, zwłaszcza teraz, przed Sylwestrem :)

sobota, 23 grudnia 2017

Snack a Jacks
Sweet Chilli


Będąc w Anglii, jako fanka wszelkiego rodzaju chrupaczy - szukałam ciągle nowych przekąsek, aby móc sobie po nocach coś chrupnąć. Tak pewnego razu natrafiłam na dużą paczkę ryżowo-kukurydzianych chrupek o smaku Sweet Chilli firmy Snack a Jacks. Były oczywiście jeszcze inne smaki np. sól i ocet albo karmelowe. Ja jednak zawsze w pierwszej kolejności wybieram paprykę albo ser! :)


Ha! Wyśmiejecie mnie, bo powiedziałam, że napotkałam duże paczki, a na zdjęciach widnieje mała, 22 gramowa paczka chrupaczy. Tak, bo w Wielkiej Brytani większość chrupek, chipsów czy nawet niektóre ciastka/krakersy, są sprzedawane jako multipaki. Zazwyczaj w takiej dużej paczce mieści się około 6 małych paczuszek. 

Ale wracając. Czym dokładnie są Snack a Jacks? Są to ryżowo-kukyrdziane krążki, coś na wzór naszych Pop Cool Chips od Sonko. Jednak na opakowaniu producent zaznacza, że przekąska ta produkowana jest z dodatkiem cukru i słodzika(aspartam). 

Paczuszka to idealna porcja 'na raz'. Zawiera 22 gramy i dostarcza zaledwie 91 kcal. A jak smak i struktura? Zacznę od tego, że chrupią fajnie. Jednak zdecydowanie bliżej im w konsystencji do ryżowych przekąsek, aniżeli kukurydzianych. Są chrupkie, świeże, ale lekko tępe. Mają nierównomierne kształty, są miejscami grubsze bądź cieńsze. A jak smak? No, sweet chilli to niestety, ale ja tutaj nie wyczułam. Ba, nawet papryki samej w sobie nie poczułam. Jedynie słodko-słony posmak. Ale bardzo delikatny.. Poza tym po zjedzeniu w ustach pozostaje dziwny, tłustawy posmak. Ja osobiście się zawiodłam. Jeżeli w ogóle chodzi o paprykowe przekąski w Anglii, to muszę Wam powiedzieć, że są one smakowo na niskim poziomie. Nasze paprykowe snacki są zdecydowanie bardziej paprykowe, bardziej słone, a mniej słodkie, co w przypadku słonych przekąsek bardziej trafia w moje gusta.


Te chrupki w wersji sól i ocet bardziej przypadły mi do gustu, bo miały więcej aromatu/smaku. Jesteście też ich ciekawi? :) 


piątek, 22 grudnia 2017

Finello
DELIKATNY JĘCZMIEŃ I NIEŚMIAŁY GROSZEK
Z MARCHEWKĄ

Cześć! Jak tam przygotowania do świąt? Wpadliście w szał pieczenia, gotowania i pakowania prezentów? 

Ja dzisiaj Wam przedstawię może fajną propozycję jako dodatek do prezentu dla bliskiej osoby?
Produkty Soligrano są napweno Wam znane. Preparowany owies, quinoa, gryka, amarantus. Zboża w miodzie z dodatkiem liofilizowanych owoców. A teraz jeszcze wyszła nowość, posypki! Wytrawne wersje ekspandowanych ziaren z ciekawymi dodatkami w postaci warzyw. U mnie dzisiaj wersja z groszkiem i marchewką. 

Szczerze? Na te zboża trafiłam w sklepie, a jakiś czas później dostałam świąteczną paczuszkę od firmy Soligrano, gdzie znalazłam więcej wersji smakowych tychże posypek! Ba, nawet małe wersje, słodkie, śniadaniowe. Pochwalę się nimi niedługo, bo opakowania i sam pomysł - genialne! 

DZIĘKUJĘ, SOLIGRANO! 


Ok, wróćmy do Finello. Chociaż na oficjalnej stronie Soligrano widzę, że seria ta nosi nazwę l'Apetite. Troszkę nie rozumiem, dlaczego ten sam produkt, który ja mam, nosi nazwę Finello.

SKŁAD: jęczmień ekspandowany (82%), groszek zielony liofilizowany (9%), marchew liofilizowana (9%).

Gramatura opakowania to idealna porcja na jednorazowe wykorzystanie. Zaledwie 35 gramów. No, chociaż i z uwagi na lekkość produktu, zawartość jest całkiem pokaźna i spora.


Osobiście, bardzo byłam ciekawa połączenia jęczmienia, groszku (liofilizowanego! nigdy nie widziałam groszku w takiej postaci) i marchewki. Bo tylko to mamy w składzie.

I jak? Zapach typowo zbożowy, jak dla tego typu dmuchańców. Produkt świeży, idealnie chrupki, pozbawiony jakiejkolwiek wilgoci. A liofilizowany groszek? Obłęd! Naprawdę, nie sądziłam, że tak posmakuje mi on w tej odsłonie. Razem z marchewką całość nadała fajnego, słodkiego posmaku. Świetnie taka mieszanka komponuje się z jogurtem naturalnym, ale także jako dodatek do sałatki. Ja oczywiście również użyłam tej mieszanki do zupy krem z groszku i brokuła, bardzo polecam!


Dodatkowo zobaczcie, jak fajnie i kolorowo komponuje się ta posypka! Jestem ciekawa innych wersji - rozkosznej pszenicy z południową oliwką i pomidorami. Jak to brzmi! :) Oraz wersji śniadaniowych.

Jedliście? :) Widzieliście na sklepowych półkach? Ja dorwałam tę posypkę w Lewiatanie :)