niedziela, 31 sierpnia 2014

#35

Racuchy - babcine, na kefirze, z malinami. Wbrew pozorom wcale nie na drożdżach, a były bardzo grubiutkie :) Zjedzone z nutellą. 



Zaległe.
Na śniadanie kanapki,

16 komentarzy:

  1. Ale grubiutkie *.* Smak dzieciństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. moja babcia nie robi na drożdżach, ale zawsze wychodzą jej najgrubsze jakie widziałam :) widać te równie puszyste i pewnie pyszne! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Babcine najlepsze ! I nutella, meeeeeega :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje najsłodsze wspomnienie z dzieciństwa ,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. kefirowe zawsze takie grubaśne wychodzą a jeśli babcine to tym bardziej <3

    OdpowiedzUsuń
  6. najlepsze! najlepsze! najlepsze na świecie! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. babcine muszą być najlepsze :D
    wyglądają jak te na drożdżach, takie puchate :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bo każda babcia robi najlepsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniałe :-) Maliny i nutella idealnie uzupełniają całość.

    OdpowiedzUsuń
  10. Do połączenia malin z czekoladą (no, powiedzmy ;p) nie trzeba mnie zachęcać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. a można liczyć na jakiś mały przepis czy babcia skrzętnie go chowa? ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Mmm... Co z tego, ze zaległe, ważne, ze burczenie w brzuchu wywołuje :P

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło czytać każdy pozostawiony komentarz :)