czwartek, 28 kwietnia 2016

Raw SESAME Crackers
Beetrot Ginger
 Ostanie zamówienie jakie skłałam w jednym ze sklepów Internetowych zawierało w sobie te ciekawe sezamki z burakiem i imbirem, które produkowane są przez firmę papagrin. 
Nie czytałam składu, nie przyglądałam im się. Myślałam, że będą to zwykłe sezamki z buraczaną nutką o i delikatnym słodkim posmaku tego warzywa. 
 Surowe sezamki są wolne od cukru, tłuszczu. Odpowiednie dla wegan, nie zawierają pszenicy, a także są BIO!
Dużo świetnych informacji, a taki mały produkt.

Po otwarciu zawartości - niesamowite, kompletne zaskoczenie! zamiast tradycyjnych sezamków, chrupiących, oblepionych słodem mamy - 6 sztuk surowych, lnianych krakersów sezamkowych. WOW! Nie spodziewałam się tego w ogóle, a więc od razu chwyciłam za opakowanie i przeczytałam skład.
 SKŁADNIKI: siemię lniane, sok z buraka, żurawina, daktyle, słonecznik, sezam, sok z cytryny, imbir. Z goła inny niż sezamki, co? A czy to się przekłada na ich smak?
 Zacznę od tego, że byłam bardzo podekscytowana próbowaniem tego produktu. Cieniutkie paseczki zlepionych ziaren lnu. W smaku bardzo fajnie, miękkie, delikatne. Wyczuwam lekki posmak soku z buraka, lekką słodycz suszonych owoców. Produkt nie jest według mnie zbyt słodki. Na końcu języka czuję gdzieś jakąś pikantną  goryczkę - pewnie imbir. 
Zjadłam jeden kawałek za drugim i nawet się nie zorientowałam, jak szybko się skończyło i jak szybko skończyła się moja radość z konsumpcji tego produktu.

Bardzo, ale to bardzo polecam, ja jestem zachwycona i chętnie zaopatrzę się w jakieś dodatkowe opakowania tej zdrowej przekąski :)

Zapraszam również na mój: INSTAGRAM / FACEBOOK

wtorek, 26 kwietnia 2016

bakeo.pl
 Niedawno miałam tę przyjemność dostania paczuszki ze strony bakeo.pl. Jest to firma, która ma swojej ofercie szeroką gamę różnorodnych mieszanek bakalii, orzechów, batonów zarówno orzechowych, jak i owocowych. Mówiąc 'szeroka gama' - nie żartuję. Są to przekąski dla każdego, gdyż rozmaity wybór sprawia, że nawet najbardziej wybredne osoby znajdą dla siebie coś wystrzałowo-zdrowo-chrupiącego!
 To świetny pomysł, aby wybrać swoje ulubione, zdrowe przekąski, szczelnie zamknięte w plastikowych pojemniczkach. Gramatura? Idealna na raz, aby doładować się podczas pracy, po bądź przed treningiem, w trakcie nauki. Idealnie sprawdzi się również jako urozmaicenie jakiegoś posiłku np. do owsianki. Wrzucimy wówczas naszą ulubioną mieszankę bakalii. 
 Na stronie można również wybrać i zamówić coś dla swoich bliskich, znajomych, dla rodziny. Fajnie zrobić komuś niespodziankę poprzez sprezentowanie takich małych przekąsek zwłaszcza, że są też takie dla łasuchów - z bakaliami w czekoladzie :)

W moim pudełeczku znalazły się cztery inne mieszanki, a pierwsze z nich nosi dostojną nazwę:
NA POWAŻNIE
 Osobiście bardzo podobają mi się różnego rodzaju grafiki na opakowaniach. Znajdziemy na nich nie tylko fajny design, nazwę, ale również odnośnik do strony bakeo.pl, a także skład mieszanki.
 Do paczki dostajemy dołączone karteczki, na których jest opisana każda z przekąsek, jej zawartość, a także szczegółowe wartości odżywcze - od kaloryczności, poprzez zawartość białka, tłuszczy czy węglowodanów.
 NA POWAŻNIE to mieszanka składająca się z solonych orzeszków ziemnych, zielonych pistacji oraz orzechów nerkowca.
 Zielone pistacje jadłam poraz pierwszy i zachwyciła mnie ich delikatność. Chociaż lubię te w łupinkach, prażone i solone, tak te są dla nich ogromną konkurencją.
Orzeszki ziemne? Niesamowite, jak dużych rozmiarów one były! Idealnie słone, idealnie chrupiące. Tak samo jak orzechy nerkowca. Nie ma mowy o stęchłych orzechach. Wszystko świeże i chrupiące co wyraźnie czuje się podczas jedzenia.
Póki co to pierwsza z czterech recenzji, jakie pojawią się na blogu odnośnie pudełeczka bakeo.pl

Póki co, każdego zapraszam na stronę BAKEO.PL 

Warto wydać tę 18,76 zł (cena zawiera koszty wysyłki) i sprezentować sobie, bądź komuś bliskiemu takie zdrowe, oryginalne pudełeczko.


Zapraszam również na mój: INSTAGRAM / FACEBOOK

sobota, 23 kwietnia 2016

MATRIX
COCONUT FLAVOUR
Jakiś czas temu będąc w sklepie dla sportowców poprosiłam sprzedawcę, aby polecił mi jakiegoś dobrego batona proteinowego. Zapytał jakie smaki mnie interesują więc powiedziałam, że jest mi to obojętne, byle nie były owocowe. Zaproponował Matrixa - wanilię, kokos i  czekoladę.
Na pierwszy rzut do testowania poszedł kokosowy Matrix w białej czekoladzie. Gramaturę ma sporą, bo 80 gramów. Także cena większa niż jakiś zwykły batonik - około 7 złotych. W batonie jest 26 gramów białka. Czyli całkiem sporo, na plus!
Po otwarciu uderzył mnie słodki zapach. Znajomy, ale ..nie kokosowy. Taki bardziej mleczny, może śmietankowy?  
Nie zwlekając przeszłam do spróbowania, aby tam wyczuć ten zapowiadany, kokosowy smak. Pierwszy gryz, zaraz po przekrojeniu batona nożem(zbity, mocny, a więc nawet nóż miał z nim niemały problem) nie przypominał mi również kokosa, Bardziej mleko w proszku. Tak, mleczny posmak to miał on zdecydowanie. Ale nie poddałam się i walczyłam z nim dalej. W miarę znikania batona moje kubki smakowe zaczęły wyczuwać delikatną, kokosową nutę. Już trochę byłam zaniepokojona, że jedyne co czuję, to mleko w proszku. Ale eureka! Wyczułam kokos! :) Tak więc jak dla mnie, to baton ten ma w smaku mleczną przewagę z kokosem w tle. Może to wina białej czekolady, którą oblany jest produkt? Ta się fajnie rozpuszcza, jak ją dłużej potrzymamy w ustach, ale niczym nie zachwyca. Ot zwykła, biała polewa.
Konsystencję tego batona za to kocham. Fajny, twardy, gumiasty! Nie znika w zastraszająco szybkim tempie, można go sobie fajnie przeżuwać. Chociaż przy tej słodyczy, to później lekko drapało mnie w gardle :D 
Podsumowując, żeby nie było, baton mi smakował, ale lekko też rozczarował zbyt małą intensywnością kokosa, a przytłamsił jednak swoją słodyczą chociaż ..podobno ma niską zawartość cukrów. 

Wartość energetyczna w batonie 80g: 258kcal.


Brownie:


piątek, 22 kwietnia 2016

TREK
COCOA CHAOS
 Będąc w UK poza batonami NAKD, skusiłam się również na TREK'a. Kupiłam tylko jednego, w przeciwieństwie do jego rodziny nakd - mówię rodziny, ponieważ z tego co zauważyłamm, oba te batoniki są robione przez tego samego producenta.
Bardzo podoba mi się design opakowania. Fajne, miłe dla oczu kolory, a także ich zestawienie. Brąz może sam w sobie sugerować, że to coś z kakao. Ale mnie zmylił trochę błękit, bo nie czytając w sklepie nazwy myślałam, że może być to coś kakaowo-kokosowego. Myliłam się, ale nie oznacza to, że żałowałam. 
  Jest to bardziej treściwy wyrób, niż wcześniej publikowane nakd. Zawiera 10g białka, jest wolny od glutenu, nabiału, pszenicy. Czyli idealny dla osób, które mają nietolerancję glutenu. Producent sugeruje, że jest to baton energetyczny. No tak, bo przecież i orzechy, i owoce dodają nam energii! :)
 Wygląd również jest inny. Baton równy, prostokątny, ale mający wgłębienia, które dzielą go na 3 równe części. W konsystencji baton jest bardziej suchy, niż inne bakaliowe batony. Bardziej mączny. Zapach ma intensywnie kakaowy, co przekłada się również na jego smak. Jak dla mnie mocno wyczuwalna goryczka kakao, jakiś taki drażniący, proszkowy smak, ale intrygujący, przez co mimo, że przeszkadzający, to ciekawy.
  Baton nie był dla mnie słodki - pewnie przez wcześniej wspominaną goryczkę. Fajnie chrupiące chrupki w środku(i tutaj zauważam, że kompletnie nie widać tego na zdjęciu, ponieważ batona przełamałam po jego wgłębieniach, chrupki były bardziej w środku). Te chrupki to podejrzewam, że jakieś sojowe, białkowe. Fajnie wyczuwalne daktyle. Aż mam ochotę na zrobienie daktylowej nuttelli! :) Z dużą ilością gorzkiego kakao, aby był ten sam, intrygujący posmak goryczki.
Skład: daktyle 33%, soya protein crunchies (czyli te chrupki sojowe, zrobione z białka sojowego, tapioki, soli :D), skoncentrowany sok owocowy (z jabłek, winogrona, gruszki) 13%, białko 12%, bezglutenowe płatki owsiane 8%, nerkowce 8%, kakao 4%, mąka sojowa, naturalny aromat, skrobia ryżowa.

Wartość energetyczna produktu, który ma wagę 55 gramów, wynosi 186kcal. 

Polecam, bo smaczny. I życzę miłego, słonecznego dnia wszystkim! :)

I zapraszam na FACEBOOK

piątek, 15 kwietnia 2016

nakd
RHUBARB&CUSTARD

 Baton o smaku rabarbaru i custardu? No, skoro producent taki nam proponuje, to dlaczego by nie? Biorę go na testy! Ładna nazwa i oczodajne opakowanie mnie kupiły.
 Zacznę od tego, że custard, to inaczej taki bardzo słodki, angielski sos/budyń jajeczny, który używany jest do robienia deserów. Tak mówią Internety, bo w rzeczywistości tego tworu nie jadłam, ale zawsze podczas pobytu w Wielkiej Brytanii mówiono mi, że przesłodzone to, gęste i ogólnie niesmaczne. Jak więc jest w tym batonie? Skoro jest to jajeczny krem, to jakim cudem jest on umieszczony NA jak i W wegańskim batonie?
 No to zacznę od składu: DAKTYLE 55%, NERKOWCE 25%, RODZYNKI 19%. I odrobina naturalnego aromatu.
Gdzie ten rabarbar, gdzie ten custard? Po nazwie spodziewałam się cierpkiego, kwaskowatego za sprawą rabarbaru batona przełamanego jakąś słodyczą. I tak, słodycz i soczystość to ja w nim znalazłam, to zdecydowanie, ale wynikającą raczej z daktyli, aniżeli z jakiegoś sosu jajecznego. Jak w reszcie batonów tak samo plasował się skład - tak smaki były wyczuwalne. Np. w kakaowym kakao, a w pomarańczowym pomarańcze. W tym ani śladu głównych bohaterów z nazwy batona.
 Po otwarciu też nie pachniał jakoś inaczej. Ot zwykły, bakaliowy(daktylowy) baton. Lepki, soczysty, odrobinę bardziej nawet niż pozostała dwójka. No ale, taki zwyklak z ładną nazwą i mniej ładnym(bo różowym) opakowaniem.
Nie mówię, że był niedobry. Ależ skąd! Zwyczajnie nie miał nic wspólnego ze swoją nazwą, a tak się napaliłam na coś innego, na jakieś takie WOW. No niestety, wypadł najgorzej z dotychczasowych batonów NAKD. Mimo wszystko dalej je lubię, ale w klimaty takich smaków jak ten już raczej nie pójdę. 

środa, 13 kwietnia 2016

COCOA
RODZYNKI W SUROWEJ CZEKOLADZIE 70g
 Wiele razy widziałam produkty COCOA i za każdym razem obiecywałam sobie, że następnym razem je kupię. Niestety w sklepach stacjonarnych ciężko było mi je spotkać, ale pewnego razu przeszukując sklep Internetowy rzuciły mi się w oczy te rodzynki w surowej czekoladzie i ..mam! :)
 Skład bardzo, ale to bardzo przypadł mi do gustu. Pół na pół rodzynki* i czekolada, która zawiera: ziarno kakaowca*, cukier z kwiatu palmy kokosowej*, masło kakaowe*, wanilia Bourbon* - zawartość masy kakaowej 65%. 
*składniki pochodzące z upraw ekologicznych

W sumie nie patrzyłam na skład kupując ten produkt, ale jak już go przeczytałam, to byłam zachwycona. Marka ta ma się czym szczycić :) 
 Nie zwlekając szybko otworzyłam tą małą, niepozorną paczuszkę i wysypałam jej zawartość początkowo na dłoń, a później na stolik, aby móc dokładniej przedstawić Wam zawartość. 
Rodzynki w surowej czekoladzie diametralnie różnią się wyglądem od zwykłych rodzynek w czekoladzie. Nie są to owoce pokryte dziwną, twardą, błyszczącą czekolado-podobną masą, a raczej małe, matowe 'móżdżki', które są bardzo delikatne i fajne w dotyku.

A smak? No cóż, rodzynki idealne, mięciutkie, soczyste. Małe egzemplarze - bardzo fajnie. A co do otaczającej je surowej czekolady. Powiem tak - nie wiedziałam czego się spodziewać, bo to moje pierwsze zetknięcie z surowym kakao, ale bardzo do gustu przypadła mi ta delikatność, zgranie się lekkiej, maślanej goryczki z słodyczą rodzynek. Czekolada delikatna, nic nie przeszkadza w jej rozpływaniu się, nie jest twarda jak większość rodzynek w czekoladzie.
Więcej na temat samej gorzkiej czekolady i o moich odczuciach co do niej napiszę przy okazji testowania całej tabliczki COCOA, któej już nie mogę się doczekać. W planach mam również zakup innych suszonych owoców w surowej czekoladzie - morwa albo goji to to, na co się czaję :)

czwartek, 7 kwietnia 2016

Baton owocowy: ŚLIWKA - GRUSZKA - JABŁKO
ROSSMAN
 Na tego batona skusiłam się z dwóch powodów:
1. Zamiłowanie do produktów bakaliowych
2. Niska cena - na do widzenia jakoś około złotówki, albo trochę ponad.
 Skład: suszone śliwki 39%, suszone gruszki 33%, surowa masa marcepanowa (migdały, cukier, syrop z cukru interwałowego, woda), koncentrat soku jabłkowego 7%, koncentrat soku śliwkowego 2%, olej słonecznikowy, opłatki (skrobia ziemniaczana, olej słonecznikowy).
 Po odpakowaniu batona ukazuje nam się płaski zlepek, który z obu stron ma bardzo, bardzo cieniutki opłatek - niczym papier pergaminowy.
 Żaden zapach nie wyłania się naprzód, ale wizualnie widać, że dużą rolę grają tutaj śliwki. Baton jest mięsisty, błyszczący, wilgotny.
 Moje obawy co do opłatka pojawiły się tuż po jego ujrzeniu. Ale postanowiłam, że dam mu szansę. Może nie będzie tak źle, jak się zapowiadało po otworzeniu. I jak było? No właśnie, niestety, nie przypadł mi on do gustu. Mimo swojej cienkiej warstwy był on wyczuwalny. W smaku taki papierowy i dość nieprzyjemny jak dla mnie. Żujący bym powiedziała. Dużo bardziej smakowałaby mi wersja tej przekąski bez tej górnej i dolnej opłatkowej warsty. Co innego jeżeli chodzi o zawartość - słodycz śliwki i gruszki - no idealna. Jabłka tam nie wyczułam, bo nie ukrywajmy, dużego procentu całości to one nie stanowiły. Gruszki też mniej, wiadomo, tam gdzie śliwka, a w dodatku na pierwszym miejscu w składzie, tam dominuje ona wszystko swoim smakiem.
Osobiście mi to w ogóle nie przeszkadzało, bo suszone śliwki lubię bardzo. I baton miał konsystencję jakby była to masa sprasowanych suszonych śliwek - bo mokra i lepka jak pojedyncze ich sztuki. Natomiast nie skusiłabym się ponownie na zakup tego batona ze względu właśnie na ten nieszczęsny opłatek. No ..nie i już :)
Waga: 40g

NOWOŚCI, które ostatnio kupowałam, a dokładnie w marcu, ale zalegały z publikacją na blogu.