czwartek, 30 czerwca 2016

RAW SUN BITE
KOKOS & LUCUMA
Firma Lavica Gourmet to nie tylko firma produkująca humus i wegetariańskie pasztety. Jak już wspominałam, mają też w swojej ofercie szeroki wybór RAW batonów oraz tak samo - RAW pralinek. Batony mają różnorodne dodatki tzw. superfood. Dzisiaj przedstawię Wam jeden z nich. Baton kokosowy z dodatkiem sproszkowanej lucumy oraz orzechów brazylijskich. 

Lucuma to inaczej sproszkowane, wysuszone owoce drzewa Pouteria. Jest to zdrowa alternatywa dla słodzików, gdyż owoce te zawierają naturalnie występujące cukry, a także składniki mineralne(żelazo, magnez) czy witaminę B. Co ciekawe, owoce te mają niski indeks glikeczmiczny, są bogate w błonnik, beta- karoten, przeciwutleniacze. 


SKŁAD: dakyle, wiórki kokosowe bio 22%, orzechy brazylijskie 8%, orzechy nerkowca, olej kokosowy bio, sezam bio, sproszkowana lucuma bio 4%


ENERGIA, BŁONNIK, 100 % NATURALNY, WITAMINY, OMEGA 3



Zacznę od tego, że tak jak w przypadku hummusu, który konsystencję miał iście chmurkową, tak i ten baton jest bardzo delikatny, miękki i 'puszysty' jak na tego typu produkt. Naprawdę jest super mięciutki, łatwo się go gryzie, sam rozpuszcza się w ustach. Jest delikatnie tłusty, co nadaje mu jeszcze większej delikatności. 


W smaku na pierwszym miejscu słodycz daktyli, krówkowa słodycz z wiórkami kokosowymi. Pierwszy baton, gdzie wyraźnie czuję wiórki, a nie kwaskowaty posmak kokosa. Tutaj wyczuwalne są jak w Bounty i nie wiem dlaczego, ale całość właśnie kojarzy mi się z tym batonikiem. Nie czuję nic w nim dziwnego, a więc nie mam pojęcia, czy lucuma jest tutaj wyczuwalna. Nigdy wcześniej nie miałam z nią styczności. Orzechy są wyczuwalne, ale są to bardzo drobne kawałki. Są to nerkowce i orzechy brazylijskie. Jak widzicie na batonie widać ich poszczególne kawałki, a także sezam, który również się tam znajduje :)


Ogólnie baton RAW SUN BITE wywarł na mnie ogromnie pozytywne wrażenie. Jest to chyba mój dotychczas ulubiony kokosowy batonik RAW, przez strukturę, konsystencję, intensywny, kokosowy smak. Jest odrobinę za słodki, ale daktyle robią swoja robotę. No i lucuma również pełni tutaj rolę naturalnych cukrów. Świetny skład, wszystkie składniki są BIO, bomba. Ciekawe, czy reszta też będzie tak delikatna, a zarazem tak treściwa :) Wielkie ukłony za to kokosowe cudo dla firmy Lavica Gourmet! 


Wartość energetyczna: 50 gramów dostarcza nam 194 kalorie

środa, 29 czerwca 2016

SPORT FUEL
BATONIK Z SUSZONYCH FIG Z MIGDAŁAMI
 Widzieliście kiedyś te batony? Jedliście? Zaczynam post od tego pytania, gdyż ja nigdy wcześniej nie widziałam tych batonów na sklepowych półkach aż do dnia, gdy podczas wizyty u rodziny, będąc w Auchan nie natknęłam się na ich promocję. Z około 5 złotych na niecałe 2 złote. Skusiłam się więc na trzy warianty smakowe, wzięłam i nawet wtedy szukałam o nich czegoś w Internecie, żeby wiedzieć, z czym będę miała do czynienia. A tutaj ni widu, ni słychu, a więc ja Wam je przybliżę, jeżeli jeszcze nie próbowaliście, a widzieliście je w sklepie. Może troszkę Wam przybliżę ten produkt. 
 Producent mówi, iż jest to chlebek figowy z migdałami. Nadający się dla osób ćwiczących. Baton "powstał w wyniku wytłaczania, mieszania i prasowania hiszpańskich fig (86%) i migdałów"
Jest on odpowiedni dla wegan, nie zawiera glutenu, soli, ani konserwantów. Wyprodukowany został w Hiszpanii. Stanowi dobre źródło żelaza, błonnika, a także wapnia.  

SKŁAD: suszone figi hiszpańskie 86%, migdały odmiany COMUNA 10%,  opłatek(skrobia ziemniaczana, olej słonecznikowy), przyprawy. 
 Przy zakupie przyznam szczerze, że skusiła mnie głównie promocja, a brak czasu nie pozwolił na przeczytaniu składu. Uf, jak dobrze, że nie trafiłam na tablicę Mendelejewa. Jak sami widzicie, naturalne składniki, mała ilość, dobra jakość(?) :) Ale mimo wszystko, do dnia otwarcia nie miałam pojęcia czego się spodziewać. Bo do dnia otwarcia nie przeczytałam składu. Spodziewałam się czegoś na wzór proteinowego batona, chociaż był podejrzanie lekki i płaski. Nie wiecie jaką miałam minę jak zobaczyłam ten opłatek wyłaniając batona z opakowania. Nie przepadam za tym dodatkiem. Zraziłam się do nich po batonach z Rossmana.  
 Ale poza tym, przyznajcie, całkiem ładnie się prezentuje, co? Płaski, zbity, delikatnie pachnący słodyczą fig. Tak, czuć je już po zapachu. Opłatek nie okazał się nadwyraz gumowy. Wystarczyło wbić w niego zębiska, a ładnie się odrywał. Smak opłatka nie był dla mnie mocno wyczuwalny, a to dlatego, że wszystko zdominowała ta wysoka zawartość fig. Czuć ich drobne pestki między zębami, mocną i wyraźną słodycz tego owocu. W smaku nie doszukałam się migdałów. No, może bardzo delikatny marcepanowy posmak. Ale naprawdę, ledwo wyczuwalny. Z początku niechętnie jadłam tego batonika, ale przyznam, że z każdym następnym gryzem smakował mi coraz bardziej. Moich kubków smakowych nie podbił. Ale był smaczny. Chociaż w standardowej cenie bym go nie kupiła wiedząc, cóż kryje się w tym papierku z nijaką grafiką. W ogóle nie podoba mi się opakowanie, jeżeli do niego nawiązać :) 
Mam jeszcze dwa warianty i jakoś nie ciągnie mnie póki co do testów. Jedliście? Widzieliście? :)

A, powiem Wam jeszcze, że baton waży 40 gramów, a w nich znajduje się zaledwie 134 kcal :)

poniedziałek, 27 czerwca 2016

HUMMUS 
klasyczny
Lavica Gourmet
 Jakiś czas temu dostałam przecudowną paczuszkę od firmy Lavica Gourmet z produktami w celu ich przetestowania i podzielenia się moimi wrażeniami z Wami. Jest to firma, która produkuje zdrowe przysmaki, robione z naturalnych składników, bez zbędnych ulepszaczy. W swojej ofercie mają hummus, pasztety wegetariańskie, batony czy pralinki raw. Ja dostałam trzy wersje smakowe hummusu, ale również pasztety - pojawią się, spokojnie, ale następnym razem. Dzisiaj skupię się na hummusie, bo to jego byłam ciekawa najbardziej! Żałuję tylko, że nie dostałam wersji z jarmużem :)
 Zaczniemy od tradycyjnej wersji przysmaku z ciecierzycy. Firma ma bardzo fajne i praktyczne opakowania. Grafika jest w przyjemnych, delikatnych kolorach. Na przodzie jest duży napis HUMMUS, logo firmy, a także w zależności od wariantu smakowego - grafiki przedstawiające wersję smakową. 
 Tekturowe opakowanie pokrywa okrągły, plastikowy pojemniczek, który skrywa w sobie hummus. Jest to dobrej jakości opakowanie, które można bez problemu zamknąć, jest szczelne, nie rozwala się przy otwieraniu i zamykaniu. W jego środku mamy aż 200 gramów pasty z ciecierzycy.
 Na bokach są wartości odżywcze, a także data ważności, która informuje nas o szybkim spożyciu produktu - jest naturalny, a więc nie spodziewajcie się, że będzie mógł leżeć w Waszej lodówce miesiącami! :)
 Co właściwie oznacza nazwa tradycyjny? No właśnie. Tradycyjna pasta z ciecierzycy to z reguły ciecierzyca, pasta tahini, olej, czosnek, sok z cytryny - ewentualne przyprawy.

SKŁAD: ciecierzyca 64%, olej rzepakowy, pasta sezamowa tahini, oliwa z oliwek, sok z cytryny, czosnek, sól, przyprawy. 

Wcześniej wspominałam, że firma Lavica Gourmet ma produkty naturalne i zdrowe. Powyższy skład właśnie o tym Was powinien przekonać - zero dodatku konserwantów.
 Wartość energetyczna to 189kcal w 100-u gramach produktu. Niewiele :)
 Przechodząc do sedna produktu - smaku i konsystencji powiem tak - po otwarciu czuć lekko cytrynowy zapach. Sama pasta jest bardzo, ale to bardzo puszysta, delikatna, Pierwszy raz spotkałam się z takimi delikatnym hummusem. Zobaczcie na poniższym zdjęciu - niczym chmurka. A smak? Na pierwszym miejscu oczywiście czuć ciecierzycę. Za nią w tle lekko cytrynowa nutka. Nie czuję tutaj dziwnego kwasu, żadnej octowości, którą ja np. czuję w hummusie z Biedronki. Tak, jest on smaczny, ale ma gorszy skład, gorszą konsystencję. Ta pasta sama rozpływa się w ustach! 
Gramatura to 200 gramów w pojemniczku, a znika tak szybko, jakby było zaledwie 50 gramów. To wszystko przez ten niesamowicie delikatny smak. Nie dominują tutaj przyprawy, nie czuć nic chemicznego. Jest lekko tłustawy, ale bardzo lekko mimo i oliwy i oleju w składzie. Dotychczas jest to mój ulubiony hummus. Żadna inna firma póki co nie może się z nim równać. Zobaczymy jak wypadną pozostałe warianty smakowe! :)

Produkty tej firmy możecie dostać w sklepach Internetowych bądź w stacjonarnych delikatesach ze zdrową żywnością. Cena takiego hummusu to około 11 złotych. 


Zapraszam! :)

niedziela, 26 czerwca 2016

COCOA
czekolada z jagodami GOJI 
SuroVital
 Jakiś czas temu pisałam Wam o rodzynkach w surowej czekoladzie. Był to mój pierwszy raz, pierwszy raz z takim typem czekolady. Surowej. I pisałam wtedy, że mi posmakowała, pamiętacie? Jakiś czas później kupiłam również tabliczkę takiej czekolady firmy SuroVital. Była masa smaków do wyboru, ale ja zdecydowałam się na wersję z jagodami goji, które bardzo lubię :) 
 Kaloryczność takiej czekolady jest wyższa niż np. w takiej nadziewanej Milce. Ale nie warto patrzeć tutaj na cyferki, a na wartości odżywcze. Ta czekolada nie zawiera w sobie syfu i zbędnych dodatków, gdyż jej skład opiera się na składnikach z upraw ekologicznych, a dodatkowo - jest krótki i porządny!

SKŁAD: nieprażone ziarno kakaowca*, cukier z kwiatu palmy kokosowej*, tłuszcz kakaowy, jagody goji 5%, kruszone ziarna kakaowca, Bourbon wanilia, zawarość masy kakaowej min. 65%.

Bardzo podoba mi się również opakowanie. Stonowane, klasyczne, czarne(a to mój ulubiony kolor). Zawiera najważniejsze informacje, nie ma zbędnych nadruków. Wydaje się być produketem ekskluzywnym. Właściwie cena takiej tabliczki jest dość wysoka. Za 50 gramów - bo tyle właśnie waży to maleństwo, zapłacimy od około 8-11zł. Fajne matowe opakowanie z niewielkim okienkiem pozwalającym na dojrzenie tabliczki. 
 W środku znajdziemy opakowany w folię produkt. Jak widać - tabliczka jest bogada w dodatki. Dużo owoców goji, dużo ziaren kakaowca. Fajnie kontrastujące kolory, aż się chce czym prędzej spróbować :) 
 Czekolada jest niewielka, ale masywna, gruba. Składa się z ośmiu kosteczek, a na każdej z nich jest napis COCOA. To się tyczy każdej czekolady tej firmy :)
Czekolada ma intensywnie kakaowy, maślany zapach. Jest przyjemnie tłusta w dotyku, ale nie topi się pod wpływem temperatury ciała, nie zostaje na palcach. Jest bardzo twarda, ciężko się ją łamie, ale głębokie wcięcia dzięlące kostki znacznie ułatwiają nam zadanie. No, a jak ze smakiem? 
Jeżeli lubicie czekolady, które odrazu rozpuszczają się w Waszych ustach - oj nie, nie te numery w tym przypadku. Ułamana kostka dość długo, powoli i stopniowo rozpuszczała się na języku. Cudowna tłustość czekolady sprawiała, że coraz więcej śliny miałam w buzi. Czekolada przyjemnie gorzka, jednak nie czuć cukru kokosowego. Głównie tłuszcz kakaowy, ale JAKI! :) Byłam zachwycona. A dodatki? 
 Przyjemnie chrupiące ziarno kakao, które dodawało kolejnej goryczki. Jagody goji również były twarde, ale nie zdominowały smaku. Nie były gorzkie, ani cierpkie. Wpasowały się idealnie.
W mojej opinii czekolada ta zasługuje na 6+! Bardzo mi smakowała i chętnie kupię kolejne tabliczki - z dodatkami, ale również klasyczną wersję, bez dodatków.Jak mieliście okazję jeść czekolady SuroVital, to dajcie znać jaką powinnam wybrać jako kolejną. Rozważam opcję cappucino, ale również kusi mnie ta z acai :)

Kupiłam ją na jakiejś stronie Internetowej i również kolejne sztuki nabędę w sieci. Niestety w mojej okolicy nigdzie nie dostanę ich stacjonarnie, a szkoda :)

sobota, 25 czerwca 2016

RAW PROTEIN
PEANUT BUTTER - masło orzechowe
Bombus energy
 Ostatni baton z proteinowej serii RAW batonów firmy Bombus energy. Poprzednie recenzje BANANOWGO oraz KAKAOWEGO podlinkuję Wam na końcu wpisu. Dzisiaj zajmiemy się batonem o smaku masła orzechowego. 
 Wszystkie trzy batony mają taki sam design opakowania. Brązowe, z prostymi napisami zajmującymi całą przednią powierzchnię. Różnią się tylko kolorem napisu, który mówi o wariancie smakowym. Pomarańczowy przypadł na masło orzechowe, a bananowy z kolei dostał barwę żółtą. Do tych dwóch jak najbardziej pasuje mi kolorystyka. Nie wiem tylko skąd pomysł na zielony dla wersji kakaowej, ale przynajmniej żywe kolory rzucają się w oczy. W tym wypadku mowa o napisach. 
 Ta sama wielkość, ta sama ilość białka, zbliżona kaloryczność, jednak tutaj najwyższa - w 50 gramach -> 203 kcal. To z pewnością zasługa większej ilości orzechów w składzie batona.
 Przy orzeszkach w składzie, na drugim miejscu, spodziewałam się intensywnego ich aromatu, który wraz z otwarciem papierka zawładnie moim zmysłem węchu. A więc zbliżam opakowanie do nosa, wącham i ..nic szczególnego. Żadnego BUM. Orzechowego BUM. Za to bardzo delikatna orzechowa nutka. W każdym bądź razie, aby poczuć orzechowy zapach, trzeba się nieźle nawciągać :)
 Przyznam, że to była najbardziej oczekiwana przeze mnie wersja smakowa tych batonów, bo uwielbiam masło orzechowe. A pojawia się na końcu, bo to jeden z oryginalniejszych wariantów smakowych. Skoro nie w zapachu, to z pewnością poczuję orzechową moc w smaku. Zaraz po obfotografowaniu kolegi Bombusa, zabrałam się za test smaku! 
 Pierwsze, co czuję po ugryzieniu batona, to ten sam, proszkowy posmak. Czyli jak na białkowy produkt przystało, wyczuwalne jest białko. Tutaj - ryżowe. Zdecydowanie zapamiętam smak tego rodzaju białka po testowaniu batonów RAW PROTEIN. Są one charakterystyczne, ale mi to odpowiada. Zaraz po tym czuję daktylowo-orzechową  nutę. Karmelowa słodycz daktyli fajnie współgra z orzechowym smakiem, ale ..dla mnie zbyt mało inensywna ta orzechowość. Ja chciałabym więcej, mocniej i wyraźniej! :) 
 Miałam wielkie oczekiwania, że naprawdę poczuję tutaj masło orzechowe. Zastałam lekką, orzechową nutę. Smaczną, nie powiem, ale nie tak intensywną, jakbym tego oczekiwała. Poza tym baton jest bardzo miękki, ma tę samą puszystość, a w jego wnętrze zatopione są liczne cząstki i kawałki orzeszków ziemnych. Są one bardzo małych rozmiarów, jak widać,ale przez to batonik jest przyjazny w konsumowaniu. 
Tak oto kończymy przygodę z opisywaniem RAW PROTEIN od BOMBUS ENERGY. Ciekawe, czy firma planuje wypuścić więcej smaków proteinowców. Mój dotychczasowy ulubieniec to wersja z ziarnami kakao, kakaowa. Później orzeszkowy, a na końcu plasuje się bananowy. Po dwa pierwsze wymienione sięgnę jeszcze nie raz. Zaczyna mi bardzo smakować specyficzny posmak białka, zaczynam to lubić, bardzo!

Kliknijcie na grafikę, a ona z kolei przeniesie Was do pozostałych RAW PROTEIN :) 


Facebook BOMBUS ENERGY

WWW- > 

wtorek, 21 czerwca 2016

MR. MASEŁ
MASŁO ORZECHOWE Z ARACHIDÓW
KFD - SMOOTH
 Ja i mój masło-orzecho-maniatyzm znów się z Wami witamy. Wraz z nowym słoikiem, a raczej słojem masła orzechowego. Kilogramowa wersja - taką gramaturę lubię najbardziej! Chociaż przyznam, że niestety, ale czasami przedawkuję i zjadam je łyżkami prosto z opakowania. Myślę, że nie raz zjadłam za jednym razem koło 150 gramów. I u mnie nawet kilogram szybko znika :)
O maśle orzechowym KFD nie czytałam żadnych opini. Przewijało mi się głównie na Instagramie. Czekałam by je kupić, aż będę we Wrocławiu, bo nie opłacalne są koszty wysyłki. Za kilogram masła z fistaszków tej firmy płacimy w granicach od 25-28 złotych. Zależy od wersji: crunchy czy smooth. Ja uwielbiam crunchy, ale ostatnio ciągnie mnie do nieco bardziej kremowych maseł, a więc wybór padł na gładką wersję Mr. Masła. 
Opakowanie jest typowe dla tego rozmiaru smarowidła. Różni je to, że całe jest przeźroczyste, dzięki czemu widzimy konsystencję, kolor, a także ilość masełka. Grafika jest bardzo fajna i z humorem. Przedstawia bowiem fistaszka dzwigającego sztangę. W zależności od rodzaju, z jakiego zrobione jest masło - na grafice jest inny orzech :) Pomysłowe, nie? Przynajmniej w mojej opini :) Również podoba mi się bardzo nazwa, jest ona bardzo unowocześniona i taka oryginalna! Design mają najładniejszy? A jak konsystencja, smak? Bo to jest najważniejsze. Nie pudełko, w którym siedzi produkt, a samo smarowidło! 
Zaczynamy! Zacznę od tego, że masło jest bardzo leiste, idealnie zmielone orzechy ziemne, bez żadnych cząstek, które mogłyby chrupać nam między zębami. Na wierzchu nie było oleju, który trzeba rozmieszać. To znaczy był, w bardzo małej ilości, przez co masło bardzo fajnie i gładko się wymieszało. Dla mnie konsystencja idealna. Spójrzcie tylko, jak świetne, powoli, a zarazem stanowczo masło spływa z łyżeczki. Czy jest lepszy widok?! 
A w smaku - tłuściutkie, słodziutkie, bez dodatku soli i cukru. Miło zlepia buzię, gdy włożymy całą łyżeczkę do ust. Świetnie smakuje na słodkich wypiekach jak i w wytrawnych daniach np. z batatem. Brak jakiejkolwiek goryczki, którą można często spotkać w masłach, gdzie orzechy są byle jakiej jakości. Niebo. Teraz kupię wersję crunchy, ale marzą mi się również do spróbowania dwa pozostałe masła - z nerkowców i z migdałów! Tylko tutaj cena znacznie wyższa, a masło jest tylko sprzedawane w wersji kilogramowej. 
Ja z czystym podniebieniem i zadowolonym brzuszkiem polecam Wam właśnie to masło. Spróbujcie, jest naprawdę bardzo dobre. U mnie została resztka, znika szybciej, niż je kupiłam :)
Kupione w sklepie KFD we Wrocławiu.

niedziela, 19 czerwca 2016

bakeo.pl
NIEZŁE CIACHO
We wcześniejszych postach wspominałam Wam o firmie bakeo.pl, od której było mi dane dostać paczuszkę z czterema mieszankami. Bardzo serdecznie za nie dziękuję. Dam Wam linki do poprzednich wpisów, gdzie piszę o samej firmie, a także o wybranych przeze mnie mieszankach:
  •  TUTAJ recenzja mieszanki DSG
  • TUTAJ recenzja mieszanki NA POWAŻNIE

 A dzisiaj -> NIEZŁE CIACHO. Czyli miesznka orzechów laskowych w czekoladzie, orzechów macadamia i morwy białej suszonej.

Mój wybór padł na ten wariant głównie ze względu na orzechy macadamia, których nigdy wcześniej nie jadłam,ale również orzechy laskowe oblane czekoladą się do tego przyczyniły. Morwę lubię, a więc ona stanowiła tutaj również miły dodatek do orzechów.
 Już mówiłam, że jestem zachwycona jakością bakalii, jakie bakeo.pl umieszcza w pudełkach. Mam wrażenie, że orzechy te są jak najlepszej jakości. Nigdy nie spotkałam się, aby były zjełczałe czy stare/gorzkie. Orzechy macadamia są tutaj niesamowicie fajnie chrupiące i słodkie. Przy tym dość mocno tłuste, a wyczuwalne jest to podobnie jak w orzechach brazylijskich. Ogólnie bardzo przypadły mi do gustu. Kupowałabym je częściej, solo, ale drogie te łakocie.
Orzechy laskowe jadłam, ale nie w czekoladzie. Lubię je w wersji podprażonej. Te nie są prażone, ale mają fajną, czekoladową polewę. Fajnie chrupią, są sporych rozmiarów, bo polewa jest porządna i gruba. Obficie zakrywa całego orzecha tworząc na nim słodki pancerz. Jest to dobrej jakości polewa z gorzkiej czekolady. Morwa też smaczna, chociaż nieco gorzkawa. Ale jasnej barwy i sporych rozmiarów. Mieszanka ogółem - na plus i godna polecenia! Fajna przekąska w drodze do lub ze szkoły czy na szlaku w górach, w korkach w samochodzie czy podczas zakupów. Na doładowanie spadku energii :) 

Zawartość opakowania to 47g: 
KCAL: 
250kcal/47g
532kcal/100g

Zapraszam na stronę BAKEO.PL 


Zapraszam również na mój: INSTAGRAM / FACEBOOK

Chcecie kolejną recenzję masła orzechowego? Bo kupiłam znów inne :)