niedziela, 31 lipca 2016

NEW BAR
CHOCO & PAPRYKA
Dzisiaj mam dla Was batonika zbożowego z dodatkiem suszonych warzyw, których produkcją zajmuje się firma Cerea. Zdaje się, że batony NEW BAR, o których dzisiaj będę pisać, stosunkowo niedawno trafiły na sklepowe półki w większych marketach w naszym kraju.

Podoba mi się bardzo ta idea. Zbożowy, słodki batonik i przemycenie do niego warzyw. Przyznam, że jak zobaczyłam napis 'CHOCO & PAPRYKA' to z początku wydało mi się to dziwne i niesmaczne połączenie. Dalej się przekonacie, czy tak też było.
SKŁAD: zboża 37% (ryż preparowany i kakao 20%(mąka ryżowa, cukier, syrop glukozowy, kakao w proszku 4%, odtłuszczone kakao w proszku, ekstrakt słodowy z jęczmienia, emulgator: lecytyna sojowa, sól) płatki owsiane 17%), syrop z maltrozy, płynny syrop interwałowy, olej rzepakowy, związki mleka 8%, serwatka w proszku, kakao w proszku 4%, odtłuszczone mleko 2%, emulgator: lecytyna sojowa, aromat mleka, orzechów laskowych, czekolady. mąka sojowa, kakao, olej słonecznikowy, kawałki suszonej, czerwonej papryki 3%, błonnik ziemniaczany, lecytyna sojowa.
Uf, nie sądziłam, że ten skład taki długi. Nie czytałam przed kupnem. No, do najlepszych to on nie należy. Ja skupiłam się na ciekawej grafice, przyjemnej dla oka, ukazującej czekoladę i paprykę pod parasolką, ze śmiesznymi minami. Fajny pomysł. Lekko, z humorem :)
Pierwsze, co delikatnie łechta moje kubki smakowe to zboża, kakao i papryka. Mowa tutaj oczywiście o papryce - przyprawie. Słodka, ale proszkowa. Biorę kolejne gryzy i baton coś bardzo przypomina mi w smaku. Jesteście ciekawi co? A znacie smak czekoladowych płatków śniadaniowych Nesquik? No własnie! Czuję, jakbym jadła te czekoladowe kuleczki w formie batona, z dodatkiem słodkiej papryki, a to wszystko delikatnie muśnięte mleczną czekoladą - ale ona tutaj nie gra dużej roli. Batonik jest intensywnie kakaowy i ma mocną, zbożową strukturę. Jest chrupki, ale delikatniejszy i bardziej wilgotny, niż płatki śniadaniowe. Jest tylko delikatnie słodki, fajny jako przegryzka, bo jest to dość mały produkt.
Nigdy bym nie przypuszczała, że papryka i czekolada mogą tworzyć tak zgrany duet. Bardzo posmakował mi ten baton. I żałuję, że nie mam w swoim mieście sklepu, w którym mogłabym go kupić - mowa tutaj o Auchan, tam go dostaniecie w cenie 2.99 zł :) Pewnie są inne smaki, ale ja ich nie uświadczyłam na sklepowej półce. Szkoda, szkoda :)

czwartek, 28 lipca 2016

PROTEIN CAKE
COCOA & COCONUT
Ostatnio recenzowałam nowość od firmy MAXSPORT, proteinowe ciasteczka z mlecznym, proteinowym nadzieniem. Firma ma również drugi wariant smakowy: kakaowo-kokosowy. 
Produkt ma tą samą wagę - 50 gramów całość, czyli w środku znajdziemy pięć małych, lekkich, proteinowych ciastek. Już pisałam to, ale i tutaj zaznaczę, że są one wolne od glutenu, a więc osoby nietolerujące go mogą śmiało sięgnąć po taką przekąskę. Białko stanowi tutaj 40% całości, czyli adekwatnie do nazwy, mamy do czynienia z produktem o wysokiej zawartości białka. 
W wersji mlecznej, po otwarciu, uderzył mnie niesamowicie przyjemny i intensywny zapach. Taki mleczny. A więc otwierając tę wersję, oczekiwałam tego samego, ale o zapachu kokosowo-kakaowym. Niestety tutaj nic takiego się nie wydarzył. Ale to tylko zapach, wiadomo, nie każdy produkty pachnie tak samo intensywnie. 
A więc zabrałam się za test smaku. Tutaj mamy takie same, jasne ciastka od zewnątrz. W środku jednak kryje się bardzo jasno-brązowa masa. Taka typowo kakaowa.Bardzo delikatna barwa, która zlewa się kolorem z ciastkiem. Tutaj, jak poprzednio, mamy styczność z okruszkami. Ciastka się kruszą, są suche, ale miękkie, delikatnie kruche. Jak nie lubicie twardych ciastek - idealne dla Was. 

Skoro nie wyczułam ani kakao, ani kokosa w zapachu to oczekiwałam miłego zaskoczenia i połechtania moich kubków smakowych tymi smakami podczas konsumpcji. Ale ..wyczułam bardzo delikatną nutę kakao. Bardzo niewielki stopień słodkości i zerową nutę kokosu. Żaden wyraźny smak nie przebijał się na przód. Było to zwykłe, lekko kakaowe, proszkowe, kruche ciasteczko. Proszkowe - bo wyczuwalne było białko. Wyczułam nawet jakąś goryczkę, delikatną, ale jednak. 

Wersję mleczną polecam bardzo, bardzo! W tej dużo bym zmieniła, brakło mi efektu WOW. Ale jeżeli chcielibyście spróbować, to możecie kupić te proteinowe ciastka TUTAJ.

A inne proteinowe przekąski firmy MAXSPORT znajdziecie na 

poniedziałek, 25 lipca 2016

RAW SUN BITE
SUPERBERRY 
jagody goji & aronia
Dzisiaj przychodzę do Was z batonikiem typu RAW. To typ przekąsek, po które najczęściej sięgam. Są słodkie, zdrowe, bogate w błonnik, witaminy. Często zawierają jakieś  superfood's.

Dzisiejszy baton jest to raw sun BITE firmy Lavica Gourmet. Już znacie hummus tej firmy, a także jeden batonik również pojawił się na blogu. Dzisiaj wersja SUPERBERRY - jagody goji & aronia.

SKŁAD: daktyle, migdały, jagody goji 10%, żurawina, wiórki kokosowe bio, aronia sproszkowana 5%.

Ogromny plus za migdały na początku składu, za duży procent jagód goji. Daktyle stanowią tutaj bazę. Skład idealny. Same zdrowe składniki i nic poza tym.
Bardzo fajny design opakowania. Prosty, o stonowanej kolorystyce, zawierający najważniejsze informacje. Produkt ten jest w 100% naturalny, zawiera aminokwasy, witaminę C czy minerały. Samo zdrowie! A smak?
Po otwarciu zapach niczym się nie wyróżnia. Ot, pachnie daktylami. Typowo dla RAW batonów. Za to wygląd - wow! Widoczne jagody goji, kawałki migdałów. Niektóre, w środku, były naprawdę kawałkami, a nie szczątkami. Fajnie można było wyczuć smak orzecha. Smak bardzo słodki, daktylowy, ale z miło wyczuwalnymi pod zębami migdałami i wiórkami kokosowymi. Fajnie było też czuć jagody goji, gdy się na nie natknęło, a zdarzało się to bardzo często, bo jak widzicie na zdjęciach, baton miał ich pokaźną ilość. Aronii nie wyczułam, ale w sumie nie wiem jaki smak powinnam wyczuć. Żadnej cierpkości, z którą ja ten owoc kojarzę, nie wyczułam.
Struktura raw sun BITE jest delikatna, zbita, ale delikatna. Naprawdę są to jedne z lepszych batonów, które fajnie rozpływają się w ustach.

Baton waży 50 gramów i w sztuce dostarcza nam 182 kcal i aż 4,7 g błonnika :)

piątek, 22 lipca 2016

GLADIATOR
BROWNIE flavor
OLIMP
Testowanie batonów proteinowych u mnie trwa. Dzisiaj przychodzę z batonem firmy OLIMP, a bohater to GLADIATOR protein brownie.
Pierwsze co czuję po otwarciu to zapach czekolady. Gorzkiej czekolady. Już sam zapach bardzo zachęcił mnie do wgryzienia się w batona, ale zanim to nastąpiło, wiadomo, trzeba uwiecznić jego posturę. I tutaj również zaskoczenie. Baton nie był zbity i gładki, bowiem jego górna warstwa była bardzo nierównomierna(u góry znajdują się chrupki sojowe). Przypomniało mi to batona Lion, który równie jest oblepiony jakimiś chrupkami i jest oblany czekoladą.Tutaj jednak kształt prostokąta został zachowany.A jego kolor to typowy, ciemny brąz - jak na gorzką czekoladę przystało. 
Pierwsze wrażenie więc - ogromny plus. Za zapach i za wygląd. 
Waga Gladiatora to 60 gramów, w których mamy 21 gramów białka, oraz 16 g węglowodanów. Według mnie całkiem sporo węgli jak na proteinowca :) Ale ma również niewielką zawartość cukrów - 1,8 g, i soli. 
Składniki: 23,3% polewa z czekolady z substancją słodzącą (masa kakaowa, substancja słodząca – maltitole; masło kakaowe, tłuszcz mleczny, emulgator – lecytyny (z soi); naturalny aromat waniliowy), 19,5% białka mleka, 18,3% warstwa o smaku karmelu (substancja wypełniająca – polidekstroza; olej roślinny (sojowy), odtłuszczonemleko w proszku, substancja słodząca – ksylitol; emulgator – lecytyny (z soi), sól, aromaty),  hydrolizowanygluten pszenny, substancja utrzymująca wilgoć – glicerol; 5,0% chrupki sojowe (białko sojowe, kakao o zmniejszonej zawartości tłuszczu, skrobia z tapioki), 2,8% chrupki sojowe (białko sojowe), olej roślinny (sojowy), pokruszone i prażone ziarna kakaowe, aromaty, sól, substancja słodząca – sukraloza. 
Jeżeli chodzi o skład, to przyznajcie, jest on długi. Ale ja w tego typu batonach nie oczekują fajnego, krótkiego i zdrowego składu. Tutaj chodzi o dostarczenie dużej ilości białka, łatwo wchłanialnego po np. wysiłku fizycznym i tutaj to białko mamy. Chociaż ten skład i tak nie jest zły, brak syropu g-f czy tłuszczu palmowego dla mnie jak najbardziej na plus. 
Jeżeli chodzi o smak, to czuć tutaj na pierwszym miejscu nutę czekoladową. Zarówno tę z polewy, jak i ziarna kakaowe, które widoczne są w dolnej, jasnej części batona po przekroju. Dolna warstwa to typowa proteinowa masa, gumowa, zbita. Bardziej sucha niż w Questach czy Matrix'ie. Fajnie chrupią chrupki sojowe zarówno te, które pokryte są karmelem, jak i te kakaowe, które zatopione są w 'masie białkowej'. Pomiędzy tymi warstwami jest wcześniej wspomniana warstwa karmelu, która mnie totalnie zaskoczyła i zdaje się, że to ona w połączeniu z chrupkami sojowymi i czekoladą zrobiły całą robotę. Baton nie był za słodki. Dla mnie idealnie zrównoważyły się tutaj wszystkie smaki. Bardzo mi posmakował i z pewnością jeszcze się na niego skuszę. Chociaż sama nazwa trochę mnie zmyliła i doszukiwałam się czegoś z typowego brownie, tak myślę, że czekoladowa nuta to właśnie to powiązanie. Poza tym raczej te dwa produkty nic wspólnego ze sobą nie mają. 

Do zakupienia TUTAJ
Cena to około od 7-10 złotych. Moim zdaniem warto! 

wtorek, 19 lipca 2016

VIVANI
Marzipan Amaretto
Powiedzcie mi, jak to u Was jest z połączeniem czekolady i nuty alkoholu. Wiem, że wiele osób tego nie lubi, ale za to lubią klasyk jak czekolada-mięta, czekolada-pomarańcza czy ostatnio bardziej popularne czekolada-sól, czekolada-chilli. Z tych wszystkich wymienionych ja osobiście lubię dwie ostatnie. Ani owocowe nadzienia mnie nie kuszą, ani miętowe. Tych drugich wystrzegam się jak ognia. A jeżeli chodzi o te z nutą alkoholu ..lubię. Dlatego wybierając jakąś nadziewaną Vivani skusiłam się na połączenie smakowe marcepanu i amaretto. 
Zawsze polowałam na marcepanowe czekoladki z bombonierek Merci. Lubię też większość rzeczy, gdzie w składzie jest amaretto. Sama nawet posiadam syrop do kawy o tym smaku. Lubię gorzką czekoladę, a więc ta tabliczka była dla mnie czymś w rodzaju - włóż do koszyka, płać, oczekuj, pałaszuj. Ale jak się potoczyło to.. zaraz się dowiecie.
SKŁAD: cukier trzcinowy nierafinowany, masa kakaowa(kakao min 60%), nadzienie miodowo-marcepanowe, amaretto (2,5%) 60 vol., syrop glukozowy, tłuszcz kakaowy, masło, nieutwardzony tłuszcz roślinny. Wszystkie składniki są z upraw ekologicznych
Czekolada to tradycyjna, stu gramowa tabliczka. Bardzo ładna grafika, fajne, ciemne kolory, adekwatne do wersji smakowej. Namalowana butelka i migdały na dobrym jakościowo papierze. Minimalistycznie, fajnie. Na plus :) 
W środku była tekturka, która stanowi prawdopodobnie zabezpieczenie dla tabliczki, aby się nie połamała. Po otwarciu już czuję jej przyjemny, gorzki zapach i alkoholową nutę. Z wyglądu czekolada taka sama jak pozostałe. A przynajmniej jak wcześniej opisywana porzeczkowa. Po ułamaniu kostki nic się nie wylewa, nic nie wypływa, nie brudzi. Co innego jak wgryziemy się w środek kostki. Wówczas znajdziemy intensywnie marcepanowe nadzienie z równie intensywną nutą alkoholu. W tym przypadku - amaretto. Bardzo fajnie całość komponuje się z delikatnie gorzką czekoladą, która jest przyjemnie chrupka.
Skusicie się? :) Ja jeszcze z pewnością wpakuję tę tabliczkę do swojego koszyka :) 

poniedziałek, 18 lipca 2016

QUESTBAR
coconut cashew
Od jakiegoś czasu bardzo polubiłam testowanie batonów białkowych. Zaczęło się kiedyś od batonów Matrix, które kupiłam w sklepie z suplementami dla sportowców, później Twister, Dr. Carb Rite, ale zawsze chciałam spróbować Questbar'a. I mam, w końcu. Sztuk dwie :)
Mój pierwszy Questbar to smak kokosowy z nerkowcami. Szata graficzna ładna, delikatna, o lekkich barwach. Kokos, błękit - pasują do siebie, a więc kolorystyka fajnie dobrana, adekwatnie do smaku :) Plus zdjęcie batona o jasnej barwie ze zlewającymi się na jego tle orzechami nerkowca.
Baton waży 60 gramów. Nawet niewiele. Niektóre batony proteinowe ważą nawet 80 gramów! Dostarcza też stosunkowo niewielką ilość kalorii.
Pierwsze co czuję po otwarciu to zapach kokosu, słodyczy i delikatną nutę wanilii.  Ma przyjemną, delikatną barwę. Ciemniejsze plamki to pewnie migdały, które można znaleźć w składzie - co ciekawe, wcześniej w składzie, niż nerkowce.
Smak - słodki, to pierwsze, co przychodzi mi na myśl. Lekko kokosowy. Nie czuję gorzkiego posmaku jak w niektórych batonach z dużą zawartością białka. Nie jest też przesłodzony mimo, że słodka nuta ujawnia się jako pierwsza, to nie jest ona zbyt mocna.Nerkowce nadają batonowi fajnej, maślanej nuty, wyczułam też pewną bardzo lekką kwaskowatość. Czyżby kokos był tego sprawcą? Poza tym jest też lekko mleczny. Mleczno -waniliowy. Mogłabym go określić nawet jako budyniowy.  Dla mnie nie są to mocne i wyraziste smaki. Albo może inaczej - nie są intensywne. Bo kokos w większej mierzę czuję poprzez zapach, niż w smaku.
Konsystencja jest wyraźnie zbita, mocna. Mimo, że Questbar nie jest gruby, to nóż miał opory aby przepołowić delikwenta na pół. Jest on gumowy, ale ja bardzo lubię, jak może trochę pożuć batona. Jego solidna konsystencja sprawia, że dłużej można nacieszyć się smakiem. Bardzo lubię tę twardość batonów proteinowych.

Na minus, ogromny, jest tu olej palmowy w składzie. Jak za batona, który kosztuje powyżej 10 zł to naprawdę wstyd. Ale mimo wszystko, nie mogę się doczekać próby kolejnego smaku. A później być może i kolejnych?:)

sobota, 16 lipca 2016

nakd
cashew cookie
Jakiś czas temu była serii batonów nakd, które przywiozłam ze sobą z Anglii. Miałam ich wtedy kilka sztuk różnych smaków i cztery takie same - cashew cookie. Z racji, iż miałam ich więcej to tak zwlekałam ze zrobieniem ich zdjęć, a chwytałam jeden po drugim. Myślałam, że zjadłam wszystkie i nie zdążyłam się pochwalić tym wariantem smakowym, ale znalazłam ostatnią sztukę podczas porządków i od razu zabrałam się za konsumpcję, bo dawno nie jadłam żadnego nakd bar'a.
SKŁAD - nerkowce 51%, daktyle 49%. 
Tylko dwa składniki - orzechy nerkowca i daktyle. BOMBA!
Barwa lekko brązowa, taka kawa z mlekiem. Widoczne jasne punkty orzechów i ciemniejsze - daktyli. Bo nic więcej w tym batonie nie znajdziecie. Jest leciutki, mały i zgrabny - waży zaledwie 35 gramów.
Lekki, delikatny, ale zbity baton, którego zapach nie wyróżniał się niczym na tle innych surowych batonów. Czuć słodkie daktyle, i tyle. Nerkowców nie czuć, ale tak to już jest, ze suszone owoce mają silne przebicie.
W tym batonie przeważają orzechy. Co prawda jest to niewielki procent, ale sam fakt, ze nerkowce stanowią, mimo wszystko, większość batona, to dla mnie ogromny plus! 
W smaku czuć słodycz daktyli, lekka ich karmelkowatość. mimo to czuć tez maślany aromat orzechów nerkowca, które sprawiają, że całość jest fajnie delikatnie tłusta, wilgotna i przyjemnie rozpuszcza się w ustach. Lubie te delikatność nerkowców i ich duża zawartość w batonie sprawia, ze naprawdę można je tutaj poczuć! A wiec nazwa adekwatna do smaku produktu! 
Zdradzę Wam, że gdy znów będę w Londynie to cashew cookie będzie pierwszym batonem nakd, jaki kupię i ponownie zjem! Przepyszny jest!
 Fajny na przekąskę, ale nie na zaspokojenie głodu. Chyba, ze zjecie go w towarzystwie dużego, soczystego jabłka czy kanapki z masłem orzechowym :D Ja zjadłam w towarzystwie surowej czekolady i szarlotkowych ciasteczek z netto, uwielbiam je! 

USFOODY FACEBOOK // INSTAGRAM 

piątek, 15 lipca 2016

ZAKUPY

HAUL SPOŻYWCZY
Z racji, iż często kupuję coś nowego, szukam nowości, postanowiłam, że raz na jakiś czas wrzucę takie zbiorcze zakupy. Z tygodnia, może z dwóch, zobaczymy. Nie wszystko wrzucam na bloga i nie będą to tylko przekąski. Pokażę Wam czasami co kupuję jako wegetarianka do lodówki, co przyciąga moją uwagę. Często mogą być to produkty ze sklepów Internetowych, bo tam jest spory wybór, ale produkty ze sklepów jak Biedronka, Lewiatan czy Lidl również będą się pojawiały. 

1. Zakupy ze sklepu Internetowego polenastole.pl. Zdecydowałam się na zakup długo poszukiwanego masła od Primaviki, a także na Kajmak mleczny, który był wówczas na dużej promocji - coś około 5 złotych. Wzięłam również na próbę konfiturę z czerwonej cebuli, bo przyciągnęła moją uwagę. Niedługo jej spróbuję. Chcecie na blogu? :) 
 Skusiłam się również na Truflę Miodową. Widziałam ją już kiedyś i jak robiłam zakupy przez Internet, a była dostępna, to wrzuciłam do koszyka.
 No i chałwa lniana, moja ulubiona chałwa od firmy Gacjana :)

2. Sklep KFD we Wrocławiu.

Wcale nie mam obsesji na punkcie orzechów i masła orzechowego. Miałam z tej firmy masło smooth, to teraz wzięłam Soft Crunchy :D Trzeba porównać!
 I skusiłam się na trzy batony proteinowe. Już dawno chciałam spróbować Questów i batona Oh Yeah. Co prawda są one drogie, a w dodatku chciałam inne smaki - ciasteczkowy, peanut butter, albo s'mores. Ale zleciłam komuś ich zakup i mam za swoje :)

3. Łasuch - tutaj przeważnie kupuję różnego rodzaju fajne, zdrowe produkty. Karob, płatki drożdżowe, napój kokosowy. Dzisiaj zdecydowałam się na moje ukochane kasztany, tofu, parówki sojowe i stripsy z tofu.


Zawsze kupuję serki wiejskie w Biedronce, kefir z Piątnicy, twarożek również z Piątnicy, suszone jabłka czy masę warzyw i owoców, wafle kukurydziane :)

czwartek, 14 lipca 2016

PROTEIN CAKE
MAXSPORT
 Ostatnio pokazywałam Wam batona RAW PALEO ze sklepu Internetowego biozona24.pl. Poza batonami Paleo dostałam również możliwość przetestowania proteinowych nowości od firmy MAXSPORT - są to proteinowe ciastka w wersji mlecznej oraz kakaowo-kokosowej. Dzisiaj zapraszam na recenzję mlecznych, proteinowych ciasteczek. 
Producent mówi, że jest to CIASTKO, ale dokładniej są to ciastka, ponieważ znajdziemy ich tam sztuk pięć. Są one bezglutenowe, a proteinowe nadzienie stanowi 40% produktu. Dodatkowo są bogate w białko, kwas foliowy, czy sezam.

Wrzucam tutaj zdjęcia wszystkich makroskładników, jakie znajdują się w ciasteczkach. Wiem, że jest sporo osób, które liczą makro(zwłaszcza osoby ćwiczące), a więc wydaje mi się, że będą to przydatne informacje.
 Wklejam również skład. Jest on dosyć długi, ale nie jest to sama chemia. Mamy tutaj białko, różnego rodzaju mąki jak z amarantusa, sojowa czy kukurydziana, a nawet jagody acai w proszku czy czerwona porzeczka. 
 Po otwarciu zostaję wręcz uderzona bardzo przyjemnym, mlecznym zapachem. Już nie pamiętam aby jakikolwiek produkt tak pachniał tuż po otwarciu! Miłe zaskoczenie, naprawdę. Aż jestem ciekawa, czy wersja czekoladowa również będzie takim miłym akcentem :)
 W opakowaniu znajduje się 50 gramów produktu - czyli pięć małych ciasteczek ważących po około 10 gramów. Są one delikatnej, brązowej barwy. Zdecydowanie jaśniejsze niż te, które widnieją na opakowaniu. Są lekkie, w dotyku suche.
 Ciasteczka się kruszą. Nie mylić z łamią/rozwalają. Zwyczajnie sypią się z nich małe okruszki. Nie jest to raczej nic problematycznego. Ciągły mleczny, słodki zapach sprawia, że ja się tym wcale nie przejmuję i zabieram się za konsumpcję!
 Przyznam, że zanim zrobiłam zdjęcie przekroju ciastka, zdążyłam zjeść jedno jak jakiś łakomczuch. Tak szybko, że nawet się nie spostrzegłam kiedy zniknęło w mojej buzi.
 Zewnętrzna warstwa ciastka jest cienka, delikatna i krucha. Właściwie to samo ciasteczko jest kruche, ale mimo wszystko - miękkie. W środku znajdziemy bardzo dużą ilość proteinowego, mlecznego nadzienia. Tutaj kolejne zaskoczenie. Myślałam, że będzie go malutko i to wywoła u mnie rozczarowanie. Nic bardziej mylnego. Zobaczcie sami, że producent obficie nadział te małe kwadraciki. 
Smak, jak i zapach jest równie mocno mleczy. Lekko słodki, nie ma tutaj mowy o przedawkowaniu słodzika. Zaliczyłabym ten produkt do mniej słodkich słodyczy. Samo ciastko bardzo przypomina mi w smaku zwykłe, delikatne, kruche ciasteczka. A może nawet jakiś spód od tarty? Nadzienie nie jest mokre, wilgotne - przyznam szczerze, że myślałam, że właśnie takie będzie. Jest bardziej suche, proszkowe, ale delikatne i lekkie. Nie zapycha, nie czujemy piasku w ustach, a przyjemnie rozpuszczające się białkowo-mleczne nadzienie. 

Ja osobiście jestem bardzo na tak i moje kubki bardzo polecają Wam zakup tego produktu - przekąska przed czy po treningu, może na jakiś wyjazd, wycieczkę rowerową na doładowanie energii czy jako zwykła przekąska. Kupicie TUTAJ. Cena: 5,50 zł


USFOODY FACEBOOK // INSTAGRAM