piątek, 30 września 2016

CHLORELLA
DR. RITTER - alezielonysklep.pl
Baton Chlorella jest określany jako baton energetyczny i produkuje go DR. RITTER. Jak widać jest to baton typowej, odpowiedniej gramatury - 40 gramów. Bardzo fajna, przejrzysta grafika. Nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z czymś typowo leczniczym/prozdrowotnym :) Może poprzez ten zielony proszek? 
SKŁAD: migdały*(36%), miód*(32%), rodzynki sułtanki*(20%), skórka cytryny kandyzowana*(5%)(syrop kukurydziany*, skórka cytryny*), chlorella w proszku*(2,8%), skórka pomarańczy kandyzowana*(skórka pomarańczy*, syrop kukurydziany*), marakuja*, olejek pomarańczowy*, olej słonecznikowy*

Wygląd batona sam w sobie niczym nie wyróżnia się od innych tego typu batonów. Poza kolorem, który tutaj jest mocno zielony, bardzo ciemny - jest to za sprawą sproszkowanej chlorelli. Zapach również jest typowy - słodki, bez żadnych specyficznych, innych woni.
Pierwsze moje odczucia związane z batonem? Niesamowicie delikatny, lepki i taki 'ciasto-podobny'. Nie wiem, czy zrozumiecie co mam na myśli, ale bardziej przypominał mi wilgotne ciasto, aniżeli batona! Początkowo miałam złudzenia: czuję suszone śliwki, ich słodycz, ich lepkość i soczystość. A później jednak, po kolejnych gryzach i przeżuwaniu wyczułam główny składnik: migdały. Cudownie migdałowo-marcepanowy smak, mocno intensywny. Czasami można trafić na większe kawałki rodzynek. Baton słodzony jest miodem, ale nie jest zbyt słodki. Czuć w nim delikatną nutę cytrusów - cytryna, a raczej jej skórka, a także skórka z pomarańczy zdecydowanie tutaj pasują. I aromat pomarańczowy. Fajnie zgrała się cała całość. Nie mam pojęcia jak smakuje chlorella sama w sobie. Czułam nieco dziwny posmak, ale wpasował się on w całość. Dla mnie ogromny plus, że nie czułam tutaj nic pokroju glonów czy ryby, bo to by mi nie przeszło przez gardło(miałam takie wrażenia, że produkty zawierające chlorellę mogą mieć specyficzny posmak alg). 

Ja z pewnością jeszcze nie raz kupię tego batonika, bardzo mi posmakował i chcę również spróbować innych batonów od DR. Ritter. Zajrzyjcie na stronę alezielonysklep.pl a znajdziecie tam takie pyszności :) A TUTAJ jest odnośnik do powyższego batona. 

niedziela, 25 września 2016

MASLOVE
MASŁO ORZECHOWE
 Ostatnio pokazywałam Wam zawartość paczki od Ale Zielony Sklep i mogliście tam zobaczyć, że jedną z rzeczy do przetestowania było masło orzechowe. Już nie raz pisałam Wam recenzje maseł, pokazywałam tutaj ich konsystencję, ale z masłem od MASLOVE mam styczność po raz pierwszy i zdaje się, że duża część z Was również, gdyż jest to produkt od niedawna wchodzący na rynek maseł orzechowych. A ja testuję każde masło, jak na prawdziwego masło-ochowego-holika przystało :)
 Opakowanie masła mieści w sobie 400 gramów pasty z orzechów. Samo opakowanie jest wykonane dość prosto, ot zwykłe, plastikowe opakowanie z fajną naklejką na wieczku. Dzięki temu widzimy nasze masło, jego ilość, konsystencję. Pod wieczkiem jest oczywiście jeszcze dobrze zamknięte folią, którą ciężko zdjąc, ponieważ brak tam jakiegokolwiek 'cypelka' do pociągnięcia. 
 Mam również małe zastrzeżenia co do opakowania, gdyż nie wydaje się być porządne. Plastikowe pudełko bardzo łatwo się odgina i nie należy do tego wytrzymałego, twardego plastiku.
 Jednak po otworzeniu unosi się intensywny zapach orzeszków. Orzechy z tego masła pochodzą z Indii oraz USA, są prażone i stanowią 100% całego produktu. Nie ma tutaj mowy o żadnych dodatkach, o soli, cukrze, oleju palmowym.

Po wymierzaniu jest gęste i lepkie, nie spływa z łyżki z łatwością. Smakuje nieziemsko. Nie jest to typ słodszego masła, nie czuć w nim goryczki. Miałam wrażenie, jakbym jadła świeżo zmielone orzeszki! Czuć, że produkt był robiony z dobrej jakości orzechów, a w dodatku całkiem niedawno.
Poziom zmielenia jest idealny. Nie jest całkiem kremowe, co widać na zdjęciach, ma bardzo niewielkie drobinki orzeszków, które fajnie czuć na języku. Wydaje mi się, że producent nie ma podziału na masło smooth i crunchy, a postawił na coś idealnie pomiędzy. Cena takiego opakowania masła to 14 złotych. Kupić możecie je w sklepie TUTAJ. Póki co, producent nie ma własnego sklepu Internetowego. 

Zdradzę Wam również, że MASLOVE jest również w wersji nerkowiec i kokos. Nawet Wam napiszę co nieco na temat tego masła, jeżeli jesteście ciekawi. Kupić możecie je na Facebook'u MASLOVE

Zmieniłam komputer i mam małe problemy z obróbką zdjęć. Ma ktoś jakiś sprawdzony program do edycji na iOS'a? :)

sobota, 17 września 2016

Zastój na blogu mam wielki, przepraszam, ale pochłonęła mnie praca, a mam różne fajne nowinki Wam do zrecenzowania. Począwszy od jogurtów sojowych, po mleka roślinne, batony. Mam nawet przepis! :) Postaram się powoli nadrobić te zaległości. A dzisiaj Wam przedstawię jeden bardzo fajny sklep i wstawię recenzję batona! Takie 2in1 :)

ALE ZIELONY SKLEP

Sposób, w jaki trafiłam na stronę sklepu był nietypowy. Zamawiałam książki o tematyce kulinarnej, a w graftisie były ulutoki - w tym, jedna była właśnie sklepu Internetowego alezielonysklep.pl. Weszłam i dostałam oczopląsu! Taki asortyment, a sklep chyba mniej znany w Internetach, aniżeli inne, bardziej ubogie. Znajdziecie tam wszystko - od zdrowej żywności, po naturalne kosmetyki, książki, a także rzeczy do domu. A w dodatku osoby zarządzające całym sklepem są bardzo uprzejme i pomocne. Dostałam nawet paczuszkę zawierające coś, od czego jestem uzależniona - masło orzechowe! No i ..parę innych drobiazgów. 
Oto zawartość całej paczki: mąka kokosowa, masło orzechowe, baton amarantusowy, baton chlorella

Dzisiaj odrazu przedstawię Wam jednego z batonów:

AMARELLO
baton amarantusowy
 Pamiętam, że z produktami firmy Amarello miałam styczność tylko jeden raz. Był to jakiś chlebek amarantusowy, który wówczas nie przypadł mi do gustu. Tak czy inaczej postanowiłam właśnie temu batonikowi dać szansę i przetestować go w pierwszej kolejności.
 SKŁAD: syrop z agawy*, ekspandowane nasiona amarantusa*, melasa buraczana*, płatki kukurydziane*, proso ekspandowane*, nasiona sezamu*, olej kokosowy*, rodzynki*, malina liofilizowana*.* składniki pochodzące z upraw .

Jak widać, sporo mamy tutaj cukru. Syrop z agawy, melasa - ale to zdecydowanie zdrowsze słody niż biały cukier czy surop g-f. Poza tym amarantus, proso, owoce. A w smaku? 
 A może najpierw zacznę od konsystencji. Baton jest zbity, lepki, ale lekki, bo ziarna są ekspandowane, a więc niewiele ważą i nie dają na długo sytości. Cały baton waży 25 gramów i dostarcza lekko ponad 100 kalorii. Niewiele, ale idealnie by zaspokoić ochotę na słodkie.
 Smak. No cóż, tutaj na pierwszym miejscu czujemy bardzo słodki posmak. Gra on główną rolę wraz z amarantusem, który jest kluczowym składnikiem całego produktu. Jak się domyślicie, ma on dość specyficzny smak, bo nasiona amarantusa taki właśnie mają. Szczerze, ja nawet nie potrafię opisać tego smaku tak, aby brzmiało to apetycznie, gdyż mi osobiście on nie podchodzi i staram się unikać wszystkiego, co amarantus zawiera. Jedyna rzecz, którą jem, a ma jego zawartość, to limitowane wafle kukurydziane :D Ale jeżeli komuś odpowiada smak ekspandowanego amarantusa, a w dodatku lubi lekkie, ale słodkie przekąski, z dodatkiem bakalii, to jestem w stanie polecić. Albo chociaż spróbować, a nóż to będzie coś, co Was urzeknie. Ja dałam mu szansę, zjadłam, ale nie sięgnę ponownie po amarantusowe przekąski :)
Jestem ciekawa, czy Wy lubicie jeść amarantus - w płatkach, musli, w batonach? :) Jak tak, to TUTAJ możecie kupić tego batonika. Zwłaszcza, jeżeli macie nietolerancję glutenu, to sprawdzi się dla Was idealnie :)