wtorek, 24 stycznia 2017

PRIMAVIKA
MIX ORZECHOWY crunchy

Masło, masło, nudna się staję, co? Ale cóż poradzę, że na rynku jest ich tak duży wybór, a ja próbuję każdego nowego sprawdzając jego smak i jakość. 
Robiąc zamówienie w jakimś sklepie Internetowym natknęłam się na masło z Primaviki, a właściwie to na mix orzechowy crunchy. Szczerze, to unikam maseł tej firmy. Zawiodłam się na tahini, które było gorzkie i na maśle migdałowym, które smakowało, jakby orzechy użyte do jego produkcji było zjęłczałe. Dlatego masła z nerkowców nie kupiłam, tak jak i masła z orzechów laskowych. Mimo wcześniejszych porażek wrzuciłam ten mały słoiczek do koszyka, na próbę. Dam szanse tej firmie. Ostatnią ;) 

Zacznę od tego, że słoiczek jest bardzo mały. Jego gramatura to zaledwie 185 gramów za cenę około 15 złotych. No, moim zdaniem trochę wygórowana cena, ze względu na skład. A dlaczego? 
SKŁAD: orzeszki arachidowe prażone 49%, orzechy nerkowca smażone 25% (orzechy nerkowca, olej palmowy), migdały prażone 15%, orzechy laskowe prażone 10%, sól morska.

Dlaczego czepiam się tutaj składu? Ponieważ jest w nim olej palmowy. Nigdy nie zrozumiem producentów, którzy do tłuszczu dodają tłuszcz. Po co? Przecież orzechy mają swój naturalny olej i nie potrzebne jest wzbogacanie go o dodatkowy olej palmowy. Ale skład ma również swoje plusy: różnorodność orzechów - fistaszki, nerkowce, migdały i orzechy laskowe. Dodatek soli mi nie przeszkadza, chociaż przyznam, że wolę masła bez jej dodatku. Przyzwyczajenie. 
Po otwarciu słoiczka widać wydzieloną frakcję oleju. Jest jej niewiele, a masa orzechowa jest bardzo zbita. Ciężko było mi wymieszać ten tłuszczyk, gdyż słoik mały i pole manewru było ograniczone. Trochę mi się wylewało i trochę czasu zajęło. Ale z efektu końcowego byłam zadowolona. Chociaż wolę bardziej płynne masła, to z uwagi na to, że to wersja crunchy, odpowiadała mi ta konsystencja. 
Byłam niesamowicie zdziwiona tym, jak dużo kawałków orzechów znajduje się w produkcie. A w dodatku JAK DUŻE one są. Nigdy nie spotkałam się masłem crunchy, gdzie są niezmielone fistaszki, a nie tylko ich drobne kawałki. I nie żartuję, masło miało naprawdę sporo sztuk orzeszków będących w swojej pierwotnej formie, niezmielonej. Poza tym masa innych, mniejsych kawałków orzechów. Osobiście uważam, że takie duże orzeszki w maśle to trochę przesada, bo mam wrażenie, że nie było one odpowiednio długo mielone, ale z drugiej strony, może ktoś inny będzie zachwycony takim rozmiarem i stopniem chrupania :) Np. do owsianki może być taka wersja idealna. 
A przechodząc do końcowej oceny, smaku, chciałabym zaznaczyć, że mimo minusów w składzie i trochę konsystencji, masło jest bardzo smaczne! Tłuste i pozbawione goryczy, którą czułam w innych produktach Primaviki. Poza tym, na plus - mocno wyczuwalne orzechy nerkowca. Naprawdę czuć, że  były one użyte. Fistaszkowe masło nabrało fajnego, maślanego smaku od nerkowców. Migdały i laskowe nie były wyczuwalne tak, jak pozostałe orzechy, ale mimo to, zadowolił mnie poziom wyczuwalności nerkowców i brak jego stłumienia przez arachidy.
To jedyne masło Primaviki(z tych, które miałam okazję jeść), do którym jestem skłonna wrócić. Jest o niebo lepsze od masła NutVit, które było porażką. Ale będę szukać innego mixu, naturalnego, idealnego pod względem składu i konsystencji. 

4 komentarze:

  1. Pojechali po bandzie z tak dużymi kawałkami orzechów. Skosztowałabym taki miks :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Polecam mix orzechów Terrasana, choć to pewnie także by mi smakowało :)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja za to byłabym w nim zakochana! KOCHAM takie wielkie kawałki orzeszków :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla nas im większe kawałki orzechów tym lepiej :-D

    OdpowiedzUsuń

Jest mi niezmiernie miło czytać każdy pozostawiony komentarz :)